PODZIEL SIĘ

Szósty odcinek czwartego sezonu The 100 pojawił się po dwutygodniowej przerwie. Zaczyna się dość specyficznie, ciężko jednoznacznie określić, co miał nam on sugerować… Z jednej strony Jasper, namawiający Jahę do wyluzowania się, z drugiej natomiast były kanclerz trzymający medalion, który z kolei sugerować może, że wątek z przeciwatomowym bunkrem jeszcze się nie skończył a rola Jahy w czwartym sezonie może być większa niż się tego spodziewamy, ot taki pozytywny akcent na samym początku. Jednocześnie zaskakujące i dające do myślenia…

Bardziej oczywistym była natomiast kolejna scena, członek klanu Trikru, będący więźniem na Arce, zostaje zaatakowany i niemal zabity przez rozwścieczonych robotników. W teorii można byłoby to pominąć w tej recenzji, gdyby nie sposób w jaki wpłynęło to na jedną z głównych bohaterek serialu – Octavię. Sky-Rippper postanawia stanąć po stronie ludu i wyznając zasadę „Krew za Krew” zemścić się w najokrutniejszy sposób na Iianie. Przy próbie odtworzenia morderstwa Lincolna, Kane robi sieczkę z mózgu, inaczej się tego nie da nazwać, Octavii, która z płaczem rzuca pistolet i ucieka z Arki. Jeszcze chwilę temu ledwo uszła z życiem, po raz kolejny wystawia się na zagrożenie. Los tej kobiety jest niezmiernie ciekawy i z pewnością nie tylko ja oczekuję na rozwój wydarzeń bezpośrednio powiązanych  z tą postacią.

Tyle wątków pobocznych, przejdźmy do tego co ważne – transport paliwa z Arki na wyspę. Gdy oglądałem ten odcinek nasunęło mi się jedno pytanie – skąd do cholery Arka wiedziała o rakiecie, jakie były emocje, gdy się dowiedzieli? Tego nam nie pokazano, a szkoda 😉

Roan zyskuje w moich oczach, bardzo podoba mi się to, w jaki sposób ta postać jest przedstawiona. Potrafi wiele zaryzykować i jeszcze więcej poświęcić dla dobra swoich ludzi. Nie wywyższa się, nie widzi tylko czubka swojego nosa, potrafi zaakceptować to, że są rzeczy ważne i ważniejsze, prawdziwy lider. Tylko dzięki niemu transport dojechał na miejsce w prawie nienaruszonym stanie…

No właśnie, prawie. Ryzykująca życiem Raven usilnie stara się znaleźć rozwiązanie wykorzystując 10 beczek hydrozyny. Dwoi się i troi, by nie zniszczyć ewentualnego ładunku (czarnej krwi wytworzonej w kosmosie) i nie zabić załogi rakiety. W momencie, gdy już udało jej się dojść do wymarzonego celu, dociera do niej informacja o utracie jednej beczki… Nie wiemy jak, i czy w ogóle, będzie w stanie sobie z tym poradzić.

Jedno natomiast jest pewne, mamy półmetek sezonu, wiele niewiadomych i masę pytań. Poznawanie odpowiedzi będzie na pewno bardzo przyjemne, oddziaływające na widza w emocjonujący sposób.

Do zobaczenia za tydzień 🙂