blank

Czy Inhumans pojawią się w „Avengers 4”? Jaka jest na to szansa, jaką odegraliby rolę?

Fani zagłębią się w meandry szaleństwa, będą wyrywać sobie włosy z głowy i popadać w nieskończony obłęd, gdy mniej więcej od teraz, prawie 11 długich miesięcy, przyjdzie im czekać na premierę „Avengers 4„.

By wytrzymać ten napięty, już na ten moment rzucany spoilerami i przeróżnymi teoriami odnośnie fabuły sequela „Infinity War”, czas, miłośnicy Marvela i MCU starają się przejąć pałeczkę od scenarzysty i na własną rękę dalej, jak w nieskończonej pętli bez początku i końca kreować kolejne teorie wyjaśniające rzekomą fabułę, postacie, wątki, początek i zakończenie przyszłorocznego filmu. Jedną z nich, i kto wie, czy w jakiś sposób realną ideą, jest pojawienie się rasy „Inhumans” w wieńczącym jedenastoletni cykl pracy MCU „Avengers 4”.

blank

By dojść do tego, jak Inhumans mogliby pojawić się w „Avengers 4” po tym, jak zniszczono ich imię, zrównując ich godność z ziemią, mieląc z najgorszymi ochłapami poprzez emisję mocno krytykowanego i niezbyt dobrze przyjętego serialu o tej samej nazwie, trzeba na chwilę zatrzymać się przy tym, jak z perspektywy czasu wyglądał główny cel MCU i ku jakiemu finalnemu przeznaczeniu został on poprowadzony.

blank

Już w pierwszym „Iron Manie” z 2008 r., który rozpoczął cykl działalności MCU, w scenie po napisach pojawia się Nick Fury, który kończy te słynne 30 sekund, zwracając się do Tony’ego Starka, mówiąc, że istnieją inni, potężniejsi bohaterowie, i że głównym zadaniem S.H.I.E.L.D. będzie od teraz wcielenie w życie inicjatywy „Avengers”. Sympatycy Marvela od razu zrozumieli, wręcz wiedzieli,  że w przyszłości pojawią się kinowi „Avengers”, jako film o grupie herosów, który będzie dużego kalibru widowiskiem, i który będzie składał się z kilku części, do których poprowadzą filmy o postaciach wchodzących w skład tej grupy. Gdy w 2012 roku „Avengers” weszło do kin, znaliśmy już moc Tesseractu. Jednakże w krótkiej scenie po napisach do „Avengers” mogliśmy poznać kolejną postać: zasiadającego na potężnym skalnym tronie władcę, który ani na moment nie zawahałby się, by stanąć do walki z herosami zwanymi „Avengers”, który do Ziemi ma większe, niż zwykły podbój, plany. Tym kimś okazał się Thanos, którego w kolejnych filmach od „Marvel Studios” od 2012 roku począwszy będzie coraz więcej; tak samo jak coraz intensywniej będziemy poznawać kolejne tajemnicze obiekty pokroju Tesseractu, później zwane „Kamieniami Nieskończoności”. Przykładowo w „Strażnikach Galaktyki” z 2014 r. zaznajomiliśmy się z istotą oraz genezą „Kamieni Nieskończoności”, o czym dokładnie ekipie Quilla opowiedział Kolekcjoner. Co istotne, sami Strażnicy rozwinęli w MCU sylwetkę Thanosa, dając mu tendencyjnie więcej czasu ekranowego, a jako postać – „zmuszając” go do poszukiwania Kamieni Nieskończoności. W „Avengers: Age of Ultron” natomiast, przy pomocy „Berła Lokiego” i biosyntetyku o ludzkiej formie, nadano prawo istnienia Sztucznej Inteligencji zwanej „Vision„, która to na środku czoła miała scaloną z głową formę kryształu: „Kamień Umysłu”. Mamy już drugi film o „Avengersach”, a tu znów w króciutkiej scenie po napisach pojawia się Thanos, sięgający po Rękawicę Nieskończoności wprost do jakiegoś zabezpieczonego kilkukrotnie luku, i mówiący wtedy, gdy w końcu założył ową Rękawicę na lewą rękę: Fine I’ll do it myself”. Mimo że druga część przygód „Mścicieli miała premierę w 2015 roku, to właśnie tą słynną  zawartą w niej „zthanosowaną” sceną ostatecznie umocniła wszystkich fanów MCU w absolutnym przekonaniu, że cała kinematografia „Marvel Studios” od 2008 r. aż do wtedy – do 2015 roku i z filmami na wiele lat później, doprowadzi do poznania wszystkich „Infinity Gems” i starcia „Mścicieli” z potężnym zdobywcą światów z Tytana, Thanosem, który na swojej Rękawicy te Kamienie będzie chciał zgromadzić. A to, co dzięki niej potrafił zrobić, by się dowiedzieć, wystarczy przeczytać marvelowski event „Infinity Gauntlet” lub obejrzeć „Avengers: Infinity War”, jeśli oczywiście nie oglądaliście filmu ani razu, a znaleźć tego, kto nie doświadczał jego fenomenu przynajmniej dwukrotnie, jest na ten moment  niezwykle trudne.

blank

Skoro zaszliśmy już tak daleko, a całe MCU, które z perspektywy kilkunastu swoich filmu było rozwijane wokół motywu „Kamieni Nieskończoności” i samej istoty oraz zamiarów genialnego, myślącego empirycznie Thanosa, czas pomyśleć o tym, czy rasa „Inhumans” miałaby szansę na pojawienie się w „Avengers 4” i czy w ogóle byłby sens coś takiego w tej produkcji aranżować. Problem z „Nieludźmi” z Attilanu tkwi w serialu, który miał swój niesławny pierwszy sezon, który to został już skasowany, bez szansy na kontynuację. „Marvel Studios” musiało odrzucić solowy projekt filmu „Inhumans” i dać postaciom z Attilanu czas na ochłonięcie od dużego ekranu. Jednak nikt nie powiedział, że „Inhumans” już nigdy nie mieliby wystąpić w „Avengers 4”. Jeśli porzucono by wkład aktorów serialowych od wcześniejszego zgnuśniałego widowiska, to samą ideę „Inhumans” można by zacząć od nowa, od kreacji ich surowszego, komiksowego wizerunku. A wszystko zależy od fabuły sequelu „Avengers 3”, od tego, co pocznie teraz Thanos, którego nic już może nie obchodzić, skoro praktycznie zrobił on swoje, w szczególności że niektóre teorie głoszą nadejście ostatecznej gigantycznej bitwy w „Avengers 4”, której całość albo część rozegra się na Attilanie – stolicy Rodziny Królewskiej „Inhumans” – a nie ponownie na Wakandzie. Czy w związku z tym „Rodzina Królewska” (Black Bolt, Medusa, Gorgon, Maximus, Triton, Crystal, Luna, Ahura, Lockjaw), która równie mocno odczuwając efekt działania aktu wymazania połowy dusz ze Wszechświata przez Thanosa, jedyny cel, jaki będzie miała, to zemsta na okrutniku z Tytana? Czy dołączenie ich do „Avengers” w przyszłorocznym sequelu byłoby możliwe?