PODZIEL SIĘ

Premiera najnowszego komiksu o przygodach Deadpoola w Polsce, którego akcja dzieje się już po Tajnych Wojnach, była dobrą okazją, aby zaprosić do nas pyskatego najemnika. Nie było łatwo, ale po rocznym zapasie chimichanga i kilku nagich fotek naszego naczelnego w końcu się udało!

Na początek pragniemy razem z Deadpoolem podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl! (Tu był komentarz Deadpoola na temat piractwa, ale nie przeszedł korekty – przyp. red.)

No dobra, jeden i ostatni raz. Nazywam się Wade Wilson, nieślubne dzieło Fabiana Nicieza’y i Roba Liefelda z 1991 roku. Z początku byłem superzłoczyńcą, ale średnio mi to wyszło, więc zacząłem być antybohaterem. Mam zdolności regeneracyjne i ogólnie super wszystko (no dobra, prawie wszystko, ale na pewno jestem silny, wytrzymały i przede wszystkim przystojny). Jestem jedynym Deadpoolem… a przynajmniej tak było. 

Cieszę się, że znalazłeś dla nas chwilę. Opowiedz nam na początek, jak to jest być Avengersem.

Spoko. I tak nikt Was nie czyta. Przede wszystkim cieszę się, że Cap mi zaufał. On jest takim wielkim bohaterem, jest taki męski, nawet na starość (choć w sumie od dawna jest stary, nie?) Zazwyczaj pracuje solo, ale pobiegać sobie z Quicksilverem i resztą ekipy to dobra zabawa. Tak, bycie Avengersem to dobra zabawa i wielka odpowiedzialność.

Słyszałem jednak, że jedna drużyna, nawet taka jak Najwięksi Bohaterowie Ziemi, to dla Ciebie za mało?

Taaak, w mieście pojawił się nowy zespół. Nazwałem ich Bohaterowie do wynajęcia, ale niestety ta nazwa jest już zajęta, więc przebranżowiliśmy się na Deadpoolowych najemników do wzięcia. Przyjmujemy zlecenia i realizujemy je. Moi koledzy woleliby, byśmy robili to za pieniądze, ale to nie takie proste, gdy o pomoc możesz poprosić inne organizacje superbohaterskie non-profit. Ale jakoś wiążemy koniec z końcem. To na prawdę fajni i szaleni ludzie. Jeden jest przystojny, drugi ma kostium z wbudowaną lotnią, inny jest bezwzględny… do wyboru, do koloru. Czerwonego. Prowadzę również sklep z Deadpoolowymi gadżetami, do którego Was jak najbardziej zapraszam!

Czy przyjmijcie tylko zlecenia z Ameryki?

A skąd, nie ograniczamy się! Szykuje się spore zlecenie w Seulu, ale to tajemnica, więc niewiele mogę o tym opowiedzieć. Powiem Wam, że Korea nie jest taka brzydka. Zależy oczywiście, kto ją rysuje. Za grafiki w najnowszym tomie odpowiadali Gerry Duggan i Mike Hawthorne. Chłopaki znają się na rzeczy. Seul, Arizona, Nowy Jork, chińska dzielnica – każde z tych miejsc zostało oddane perfekcyjnie!

Czy jest coś jeszcze, czym chciałbyś się z nami podzielić?

Rodzina jest ważna. Niedawno dowiedziałem się, że moi rodzice zostali spaleni przez jakiegoś $k%r₩y$yna. Czuję, że niedługo dowiem się, kto to był. Na szczęście dalej mam małą Ellie, córeczkę, która dorasta w rodzinie zastępczej. 

Dziękuję za wywiad Wade. Liczę, że w przyszłości zgodzisz się też na sesję dla Flarrow Magazine.

Masz to u mnie! Dzięki!

Wszystko, o czym nam powiedziałeś, będzie miało miejsce (lub było nawiązaniem do wydarzeń) w Twoim najnowszym komiksie Deadpool. Nuworysz z nawijką. Tom 1. Do kupienia już teraz na stronie Egmontu.

Kliknij tutaj i przejdź do najlepszego sklepu internetowego z gadżetami superbohaterów!