Coś się zaczyna, ale również coś się kończy. Po ponad dekadzie i dwudziestu trzech filmach, Infinity Saga dotarła do swego końca w Avengers: Endgame. Na razie nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek zobaczymy tak wielkie wydarzenie w Marvel Cinematic Universe, ale jedno jest pewne – nadchodzi wiele nowych historii do opowiedzenia. Niestety, to również oznacza, że pewne rozdziały trzeba zamknąć. 

Po wydarzeniach z Avengers: Infinity War nasi bohaterowie, którzy przetrwali słynne pstryknięcie Thanosa, nie wiedzą, co ze sobą począć. To kończy się, kiedy pojawia się Captain Marvel i poniekąd inspiruje ich, aby stawić czoło Szalonemu Tytanowi i użyć Kamieni Nieskończoności do naprawienia wszystkiego.

Bohaterowie wreszcie znajdują się na uroczej farmie Thanosa i… mordują go. Thor naprawia swój błąd z Infinity War i tym razem mierzy w głowę Tytana, pozbawiając go tym samym życia. Jak wcześniej zostaje wytłumaczone, Kamienie zostały zniszczone, więc teraz muszą wymyślić jakiś nowy plan.

Trochę to zajmuje – pięć lat! – ale wreszcie z pomocą Ant-Mana wymyślają kolejny plan, który zawiera w sobie podróże w czasie. Chcą pozbierać Kamienie przed Thanosem, przenieść je do swoich czasów i przywrócić wszystkich do życia.

Oczywiście, to oznacza, że muszą udać się na Vormir, a wszyscy pamiętamy tragiczną scenę z Infinity War, w której do Thanos musiał poświęcić własną córkę, Gamorę, aby otrzymać Kamień Duszy. Nasi bohaterowie z jakiegoś powodu o tym nie wiedzą, więc wysyłają tam Black Widow i Hawkeye’a (czy raczej teraz Ronina, ale ta nazwa nie pada w filmie), nie zdając sobie sprawy, że jedno z nich już nie wróci. Po długich, bardzo długich przepychankach i kłótniach w stylu „nie, to ja muszę się poświęcić, bo…”, wygrywa Black Widow. Czy raczej nie wygrywa, ponieważ umiera. Załamany Barton wraca do domu z Kamieniem Duszy.

Następna śmierć następuje już pod sam koniec filmu w trakcie wielkiej bitwy z armią Thanosa. Różni bohaterowie przekazują sobie Kamienie, jakby był to bieg sztafetowy, ale one i tak wpadają w ręce Szalonego Tytana. Podstępem zabiera mu je Tony Stark, który ponownie używa swoich ikonicznych już słów „I am Iron Man” i pstryka. Armia Thanosa i sam Thanos znikają w ten sam sposób, w jaki wcześniej została wymordowana połowa żywych istnień. Ale Starkowi przyszło zapłacić najwyższą cenę, ponieważ jak wiadomo – żaden zwykły śmiertelnik nie powinien przeżyć potęgi Kamieni Nieskończoności. Otoczony rodziną i przyjaciółmi, Tony Stark w może odpocząć już na zawsze.

Widzieliście już Endgame? Na pewno macie swoje przemyślenia! Podzielcie się nimi w komentarzach i na Discordzie!