PODZIEL SIĘ

W dniach 27-29 września odbył się jeden z najważniejszych dorocznych wydarzeń dla fanów komiksu i gier, a mianowicie Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi. Razem z Wiktorem postanowiliśmy się wybrać na tegoroczną edycję i co nieco o niej opowiedzieć.

Tak jak było napisane w instrukcji – udzielonej przez profesjonalne grono organizatorów festiwalu – najpierw udaliśmy się oboje po odbiór akredytacji. Wszystko odbyło się błyskawicznie i bez żadnych problemów zostaliśmy obdarowani ładnymi plakietkami wiszącymi na eleganckich smyczkach.

Poprzednią lokalizacją eventu była Atlas Arena w Łodzi. Od tego roku miejsce zmieniło się na Halę Expo. Dzięki temu zabiegowi zyskaliśmy sale lepiej przystosowane do prelekcji, bezpłatną szatnię i bardziej klimatyczny, troszkę kameralniejszy wygląd całego festiwalu, chociaż to można odebrać też jako minus. Niestety przez mniejsze usytuowanie wydarzenia ścisk dał się we znaki, co skutecznie uniemożliwiało zakupy w sobotnie południe, ponieważ odległość pomiędzy stoiskami na hali targowej była niewielka.

…Cóż, uniemożliwiało to sporo powiedziane, ale na pewno mniejsza powierzchnia w sobotnich godzinach szczytu utrudniała poruszanie się po i tak dość ciasnej strefie targowej. Ponadto trochę sale, w których odbywały się prelekcje, chociaż – tak jak wspomniał Łukasz – było trochę lepiej przystosowane, to nie mieściły aż tyle osób co przestronne pomieszczenia Atlas Areny. Sprawiało to, że te najbardziej oblegane prelekcje, takie jak ogłoszenie premier na rok 2020 przez wydawnictwo Egmont, były pełne po brzegi, a sporo osób stało za drzwiami i próbowało dostrzec cokolwiek. Jednakże, dobrze pamiętam gdy jeszcze dwa czy trzy lata temu, gdy nie do końca orientowałem się w tym, jak poruszać się po Festiwalu, przez 15-20 minut krążyłem po Atlas Arenie i sąsiednich halach, często błądząc na zewnątrz w deszczu, próbując znaleźć te Sale A, B, C i D, o których napisane było w ulotkach – teraz, by dostać się na upragnioną prelekcję wystarczyło wejść po schodach na górę i już, jesteśmy na miejscu, co na pewno było wygodniejsze.

Do dyspozycji odwiedzających były dwie hale (jedna, wyżej wspomniana targowa, a druga związana z grami) oraz cztery sale prelekcyjne.
W hali targowej można było zrobić zakupy na stoiskach różnych sklepów i wydawców. Szczególnie asortymentem zachwycił Egmont, który, można by powiedzieć, miał malutki sklepik.

Malutki? Powiedziałbym, że zdecydowanie spory – oprócz specjalnej wysepki z nowościami Egmont na wysokich półkach porozkładał setki komiksów. Ponadto koło swojego stoiska wydawnictwo prezentowało grę karcianą Pojedynek Superbohaterów DC, która również cieszyła się sporym zainteresowaniem – z Łukaszem nie daliśmy radę w nią zagrać, ale po reakcjach szczęśliwców którzy dopchali się do stolików wyglądała na przednią zabawę.

Na Strefie Gier można było, rzecz jasna, pograć w przeróżne gry, ale oprócz tego mieliśmy szereg takich atrakcji jak robione na miejscu wiedźmińskie eliksiry promujące Gwinta (które były różnokolorowymi napojami tworzonymi z różnich składników na bieżąco przez barmanów), spontaniczne konkursy w różne gry Nintendo (naprawdę fajnie było zagrać turniej w Super Smash Brosa! – w którym o dziwo szło nam całkiem nieźle zważywszy na to, że ani, ani Łukasz nigdy wcześniej w Smasha nie graliśmy) czy mistrzostwa wkładania pamięci RAM do płyty głównej.

Oprócz wspomnianego przez Łukasza stoiska Nintendo w strefie gier stało mnóstwo PCtów i laptopów, na których można było pograć w League of Legends czy Fortnite’a, a nawet wziąć udział w amatorskich turniejach z tychże gier. Ponadto sklep Cex zorganizował na hali strefę VR, obok której jak co roku znajdowały się konsole Play Station 4 i XBOX One, na których można było pograć w najnowsze Mortal Kombat, Tekkena, Spider-Mana i wiele, wiele więcej. A dla fanów tradycji znalazła się Strefa Retro z Pegazusami, Gamecubami, SNESami i innymi uwielbianymi przez wszystkich starociami. 

Niestety mimo takich udogodnień dla graczy można odczuć lekką faworyzację komiksu i wrażenie, jakby temat gier był trochę na drugim planie.

Zgodzę się tu z moim kolegą – fani gier zdecydowanie bardziej odnajdą się na poznańskim PGA niż łódzkim MFKIG, warto jednak pamietać, że samo “i Gier” w nazwie festiwalu funkcjonuje od stosunkowo niedawna – jeszcze parę lat temu był to po prostu Festiwal Komiksu, toteż sam dodatek w postaci growych turniejów i konsol jest dość nowy. Miejmy nadzieję, że na kolejnym edycjach atrakcje dla graczy dorównają tym dla komiksiarzy.

Kolejnym ważnym elementem festiwali i konwentów tego typu są prelekcje organizowane przez autorów i zapalonych komiksomaniaków. Wszystkie pogadanki odbywały się w klimatyzowanych salach konferencyjnych, w których centrum był długi stół, za którym wisiał biały ekran do wyświetlania obrazów z rzutnika. Sale były bardzo przestrzenne i zawierały dużo miejsca, chociaż niestety na niektóre prelekcje przyszło tak dużo osób, że z niemożliwym było się dostać do środka.

Dyskusje odbywały się na tematy przeróżne. Począwszy od luźnym pogadanek na temat archetypów złoczyńcy w DC a skończywszy na tropie “kobiet w lodówkach”, popularnym choćby w stosunku do partnerek Matta Murdocka. My najwięcej czasu spędziliśmy na prelkach u chłopaków z United States of Comics (serdecznie zapraszamy na fanpage chłopaków i pozdrawiamy). Niezmiernie fajnie można było dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy, a przy okazji pogadać i porównać swoje zdanie na temat wielu komiksów czy bohaterów. Większość prelekcji odbywała się bez utrududnień, ewentualnie w wyniku natłoku pytań trwała chwilkę dłużej niż planowało. Niestety kilka wystąpień z powodów niewyjaśnionych lub złego zachowania innych ludzi zostało poprowadzonych w innej formie. Jedne wyszły lepiej (Jedna z prelegentek musiała improwizować, bo nie dostała odpowiednich narzędzi), a inne gorzej (Pan Higgins bardzo się spóźnił, a później wszystko zostało sporo przedłużone).

Oprócz możliwości dyskusji zarówno z prowadzącymi, jak i innymi słuchaczami prelekcji często za aktywny udział do wygrania były wszelakie komiksów – bardzo miły gest ze strony organizatorów i świetna zabawa dla każdego uczestnika! Warto też wspomnieć o sobotniej prelekcji wydawnictwa Egmont, która na festiwalu od jakiegoś czasu odbywa się co rok i jest jednym z ważniejszych punktów dla każdego polskiego fana komiksu. Tym razem premiery zapowiedziane na 2020 rok to między innymi Mister Miracle, Omega Men, Birds of Prey, Moon Knight, Captain America: Steve Rogers, Silver Surfer Parable i wiele, wiele więcej!

Co do autorów i autografów. Do każdego z nich trzeba było brać numerki, których była ograniczona ilość. Zabrako dla kogoś numerka? Nie ma problemu. Artyści i pisarze siedzą normalnie na festiwalu i bez problemu dają autografy poza wyznaczoną do tego Strefą. Przykładem jest pani Kasia Niemczyk, która siedziała przez jakiś czas koło stoiska Egmontu i dawała autografiki. Bardzo fajna sprawa i świetne wykonanie (nie tak jak w przypadku pewnego konwentu z Warszawy, ekhem).

Mi udało się zgarnąć podpis Johna Higginsa na mojej dość wysłużonej już kopii Watchmen – trochę się nastałem, ale było warto i mimo opóźnienia pan Higgins podpisał się każdemu, kto czekał w kolejce. Ponadto sporo autorów, choćby Grzegorz Rosiński, za odpowiednią opłatą do autografu dodawała też spersonalizowany wrys. Świetna sprawa dla kolekcjonerów!

Wracając do sprawy ze stoiskami: w niedziele normalnie można było dokonać zakupów i – co jest genialne – dogadać się ze sprzedawcami, poprosić o rezerewacje lub polecajki!

Jesteście aspirującymi rysownikami lub po prostu rysownikami? Dla Was też coś się znajdzie. Jednym z punktów programu dla artystów był konkurs organizowany przez Windsor&Newton i Wacoma. Celem konkursu było po prostu narysowanie czegoś na kartce lub tablecie i wstawienie z odpowiednimi tagami na Insta. Niestety nic nie wygraliśmy, ale bawiliśmy się świetnie!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Wiktor Lewandowski (@lvvndvvsky)

Warto też wspomnieć, że co roku na festiwalu istnieje możliwość składania swojego CV do wglądu profesjonalistów – właśnie tak Kasia Niemczyk zgarnęła pracę w Marvelu i kto wie, może i ty, czytelniku, będziesz następny.

Oprócz tego na scenie cały czas odbywały się mini konkursy rysownicze na przeróżne tematy. Wziąć udział w tym mógł naprawdę każdy, a nagrodami były komiksy lub inne gadżety graficzne (np. tablety).

Podsumowując, obaj jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznej edycji festiwalu i czekamy na kolejną! Jest to świetne miejsce dla każdego fana komiksów i superbohaterów i serdecznie zapraszamy każdego, by we wrześniu za rok zahaczył o Łódź. Warto!

Łukasz Bobel i Wiktor Lewandowski

Kliknij tutaj i przejdź do najlepszego sklepu internetowego z gadżetami superbohaterów!