PODZIEL SIĘ

Cieszę się, że mogę dla Was zrecenzować najnowszy wydany w Polsce tom Ms. Marvel. To opowieść o superbohaterce, a nawet super-superbohaterce, mimo że jej zdolności nie są w tym wypadku najważniejsze!

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

Kamala Khan to nastoletnia amerykanka pakistańskiego pochodzenia. Tradycja jest w jej rodzinie bardzo ważna, co idzie wyczytać z kart komiksu szczególnie w momencie, gdy jej brat, aby udać się na swoją randkę-nie-randkę, musi zabrać ze sobą przyzwoitkę, a po wszystkim odbyć jeszcze ciężką rozmowę ze swoimi rodzicami.

Świat poznał ją w sierpniu 2013 roku, w komiksie Captain Marvel #14. Jest zwykłą dziewczyną, która pogrywa sobie w RPG, prowadzi stronę fandomu superbohaterów, a przede wszysykim jest największą fanką Carol Danvers, czyli Captain Marvel.

Nic więc dziwnego, że po nawdychaniu się Mgły Terrigenowej, przez co zyskała swoje Inhumanowe zdolności zmiennokształtności, obudziła się wyglądając jak Carol w jej poprzednim kostiumie (gdy jeszcze nosiła pseudonim Ms. Marvel, który Kamala przejęła).

To tyle jeśli chodzi o wstęp. Poniżej znajdziecie kilka paneli, czy informacji dotyczących samego komiksu Supersławna. Po wydarzeniach z Secret WarsMs. Marvel dołączyła do grona Avengersów, a na pierwszych stronach tomu już jest dane nam ujrzeć jak Kamala rusza do akcji wraz z Iron Manem, Visionem, Thor (Jane Foster), Kapitanem Ameryką (Samem Wilsonem), Nova i Milesem Moralesem. Scena ta strasznie przypomniała mi otwarcie Age of Ultron!

Zaraz po tej akcji, bohaterka musi się zmierzyć z niewiele prostszym wyzwaniem, mianowicie… z zadaniem z fizyki. Tak, Avenger też ma swoje życie prywatne, a Kamala, tak jak inne nastolatki, musi odrabiać pracę domową i chodzić do szkoły. Choć duża część innych komiksów często traktuje ten temat po macoszemu (jak zniknąć, gdy pojawi się zagrożenie, tak by inni nie zauważyli i nie odkryli jej sekretnej tożsamości), to w przypadku Ms. Marvel życie prywatne to niekiedy nawet i połowa komiksu. I to wcale nie jest coś złego. W zasadzie to nawet wręcz przeciwnie – pozwala to zbudować relacje między czytelnikiem a bohaterką. Świetnie asystują tutaj didaskalie, w których to Kamala do nas mówi. Na przykład jak fajnie być bohaterem, czy jak ciężko sobie poradzić z natłokiem obowiązków.

Mogę śmiało stwierdzić, że to opowieść o nastolatce, skierowana właśnie głównie do nastolatek. Ogólnie scenarzyści starają się wychować czytelników na lepszych ludzi, propagują szlachetne wartości. Nie oznacza to, że całość pozbawiona jest akcji! W komiksie dane nam będzie spotkać nie tylko dobrze nam znanych agentów Hydry, ale między innymi także… gigantyczną żabę. Wątków humorystycznych nie ma w komiksie tyle, co między innymi w Deadpoolu, ale i tak pełno tu żartów sytuacyjnych.

Połączenie wątków wychowawczych z ratowaniem świata, czy zwykłym spuszczaniem łomotu “złolom” (takie określenie pada w komiksie), stanowi nie lada wyzwanie dla scenarzystów, jednak po raz kolejny poradzili sobie z tym bezbłędnie. Koniecznie trzeba też pochwalić rysowników, wygląd Kamali współgra z jej charakterem, świetnie został przedstawiony proces zmiany ciała Ms. Marvel. Jersey City zostało przedstawione jako urokliwa miejscowość. Na plus trzeba też dodać samą kolorystykę, za dnia barwy są bardzo żywe, ciepłe,  zaś w nocy i w ciemnych miejscach czuć chłodne kolory.

Pod pewnym względem można przyrównać tę serię do serialu Supergirl. Obie pozycje są skierowane teoretycznie do nastolatek, główna bohaterka to młoda kobieta/dziewczyna obdarzona supermocami. Zarówno Kara jak i Kamala niosą nadzieję dla ludzi. W finale pierwszego sezonu Supergirl nadzieja była tym, co uratowało Ziemię, a główną bohaterka ma jej znak na piersiach. Khan też niesie nadzieje, jednak w nieco inny sposób. Jej zachowanie, jej optymizm, gotowość do działania, chęć pomocy… to wszystko co naprawdę czyni ją Ms. Marvel, pokazuje, że nie trzeba nosić kostiumu, aby być superbohaterem.

Osobiście świetnie bawiłem sie w trakcie lektury Supersławnej, jest to luźna, przyjemna dla oka pozycja, którą mogę polecić każdemu, kto szuka czegoś typowo pod zrelaksowanie się. Mi przygody panny Khan bardzo przypadły do gustu i na pewno będę śledził jej poczynania.

Jeszcze raz bardzo chcielibyśmy  podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam tomu do recenzji! Wspólnie rozwijajmy polski rynek komiksowy i róbmy zakupy na Egmont.pl!