PODZIEL SIĘ

Czy choć raz zastanawialiście się, czy serial “Lucyfer” jest wart obejrzenia?

8 maja na Netflixie pojawił się 4. sezon produkcji, która opowiada o przygodach diabła w Los Angeles. Serial spotkał się z bardzo dobrym odbiorem fanów i zdołał wykreować sobie zdecydowanie duży odbiór pośród innych widzów.

Są oczywiście osoby, które jeszcze nie sięgnęły po ten tytuł i pewnie zastanawiają się, czy aby napewno nie zmarnują swojego czasu.

Serial zaczynał swoją historię na kanale Fox, gdzie miał ograniczony budżet jak i możliwości. To nie przeszkodziło fanom, którzy szybko pokochali pierwszy sezon, który można zaliczyć do tych udanych. Serial stworzył wokół siebie otoczkę luźnej komedii kryminalnej i choć sam tytuł mógł wskazywać na co innego, tak wątków paranormalnych było mało.

Serial jest o tyle ciekawy, iż przedstawia nam punkt widzenia świata od strony samego Diabła. Scenarzyści chcą nam ukazać, iż Lucyfer nie jest tak zły, jak to go opisują w Biblii, pokazują także, iż jedyną ofiarą całego tego konfliktu jest on sam.

Oglądając trzy pierwsze sezony możemy dostrzec jak Lucyfer, który miał dotąd wszystko, co chciał, próbuje uwieść pewną Detektyw, która jest odporna na jego uroki. Podczas wspólnego śledztwa Lucyfer zrozumiał, iż to polubił. Doszło do niego, że lubił karać ludzi i będąc na ziemi, tak właśnie może kontynuować swoje Hobby.

Zdecydowanie na plus wychodzi gra aktorska Toma Ellisa, który to odgrywa tytułowego Diabła. Większość raczej się zgodzi, iż Tom Ellis w roli Lucyfera jest po prostu nie do przebicia (Choć znajdą się osoby, które chciałyby, żeby w trzeciorzędnym serialu Foxa główną rolę dostał jakiś legendarny aktor). Reszta obsady także w miarę swoich możliwości jakoś się prezentuje.

Kolejnym wielkim plusem serialu jest Soundtrack. Każdy, kto już obejrzał wszystkie odcinki na pewno w wolnej chwili odpali sobie soundtrack z serialu. Tam możemy znaleźć piosenki w prawie każdym gatunku muzycznym, które zostały w fajny sposób wpasowane do serialu. Wisienką na torcie wydaje się ponownie sam Tom Ellis, który w każdym sezonie śpiewa jedną piosnkę i trzeba przyznać, że wychodzi mu to „Bosko”

Tak sytuacja przynajmniej wyglądała do wydania trzeciego sezonu. Czwarty sezon wyszedł już pod nadzorem Netflixa, a nie Foxa. Oprócz nowego domu dla serialu wiele się pozmieniało. W przeciwieństwie do poprzednich sezonów, Netflix mógł sypnąć więcej pieniędzy na CGI co w efekcie wygląda naprawdę dobrze.

Serial także odstawił na bok śledztwa kryminalne i skupił się bardziej na wątkach paranormalnych, w czwartym sezonie możemy o wiele częściej dostrzec diabelskie oblicze Lucyfera, które wreszcie jest naprawdę dobrze zrobione.

Głównym plusem jest także ilość odcinków na sezon. Sezon czwarty ma ich tylko 10, akurat tyle by opowiedzieć historię, jaką chcieli scenarzyści bez żadnych zapychaczy!

Minusem serialu zdają się zagadki kryminalne, które to w niektórych odcinkach dosłownie przeszkadzały. Sporą wadą całego serialu może być bardzo słaby trzeci sezon. Jak jeszcze sam pomysł na sezon był w miarę dobry tak stacja FOX chciała, by sezon trwał, jak najdłużej, przez co dostaliśmy nudny i rozciągnięty na 20 odcinków sezon…

Na koniec warto przypomnieć, iż serial jest oznaczony gatunkami:

-Ekranizacje komiksów

-Dramat telewizyjny

-Serial kryminalny

Więc jeśli przeszkadza wam wątek „Czy go pokocha czy nie” albo jakieś inne „dramatyczne” momenty to serial zdecydowanie nie jest dla was. Uwierzcie mi, że naprawdę istnieją idioci, którzy włączą „Dramat telewizyjny”, po czym narzekają, iż w serialu ciągle tylko rozpaczają nad sobą i „nic się nie dzieje”.