PODZIEL SIĘ

To był finał na miarę Legends of Tomorrow! Nie zabrakło akcji, komedii, ale i dramatu. Kto by się spodziewał, że złoczyńca, którego tak ciężko było pokonać w 1. sezonie stanie się tak przyjazną postacią.

Wtorkowy odcinek Legends of Tomorrow mógł być zaskoczeniem dla niektórych z widzów. W końcu kto by się spodziewał, że Vandal Savage powróci do serialu? Jednak okazuje się, że nie był tu jednym ze złoczyńców, a przynajmniej nie był nim do końca. Gdy Legendy podzieliły się na dwie grupy i jedna z nich próbowała stworzyć plan pokonania Nerona, dwójka bohaterów zmagała się w piekle z poszukiwaniem duszy Raya Palmera. Jak się okazało miał on być torturowany przez Vandala Savage’a, ale ostatecznie skończyli na grze w gigantyczną Jengę, a Savage nie wyglądał na tak przerażającego, jak w 1. sezonie serialu.

Czy to by miało oznaczać, że jeszcze ujrzymy zabójcę naszych ptaszków w 5. sezonie? Byłoby to miłe zaskoczenie, a zarazem ciekawy zabieg. Biorąc pod uwagę, że zbliżamy się do Kryzysu na nieskończonych ziemiach, wszystko jest możliwe.

Dodatkowo jedna z ostatnich scen pokazuje nam, jak Astra finalizuje kilka monet z najgorszymi złoczyńcami w historii świata. Zapewne jest to jedynie wprowadzenie do 5. sezonu, ale być może znajduje się tam również moneta samego Vandala Savage’a (choć jestem szczerze ciekawa czy twórcy serialu nie będą bali się “wskrzesić” najgorszego złoczyńcy wszechczasów, Adolfa Hitlera, którego cytat pojawił się w innym dziele stacji The CW – Supergirl).

Jak myślicie, czy Vandal Savage powróci? Podzielcie się z nami swoimi przemyśleniami.

Kliknij tutaj i przejdź do najlepszego sklepu internetowego z gadżetami superbohaterów!