PODZIEL SIĘ

Coraz częściej otrzymujemy zapytania, czy nie chcielibyśmy zacząć pisać na temat Boku No Hero Academia, czyli serii, która swoją tematyką i niecodziennym, w świecie anime/mangi, stylem graficznym, mogłaby się wpasować w content naszej grupy!

Tak się złożyło, że Weekly Shōnen Jump, czyli legendarny japoński tygodnik z mangami, w 2018 obchodził swoje 50 urodziny! W tym samym roku otrzymaliśmy trailer gry, która spodziewałoby się, że będzie spełnieniem marzeń fanów anime i mangi. Mowa oczywiście o Jump Force! Dlatego czemu by nie zacząć  właśnie od tej gry?

Jeżeli wolicie streszczoną wersję recenzji, to zapraszamy do obejrzenia tego klipu:

Na początek pragnę podziękować firmie Cenega za dostarczenie nam kopii gry do recenzji. Serdecznie zachęcamy do odwiedzenia ich strony i zrobienia zakupów!  Cenega.pl!

Chcieliście kiedykolwiek ujrzeć Goku dostającego wciry od Naruto? Może jednak chcielibyście wiedzieć, jak skończyłby się pojedynek Luffy’ego z Ichigo? Nie da się ukryć, że wraz z pierwszym trailerem gry, powstał wielki hype na tę produkcję. W finalnym produkcie otrzymujemy aż 40 grywalnych postaci znanych z kart Shonena! Czy Jump Force spełnia oczekiwania zatwardziałych fanów tychże bohaterów? Cóż, zależy kto, czego po tej grze oczekiwał.

Po dłuższym namyśle, stwierdziłem, że najlepiej będzie zacząć od najgorszej części całości, czyli…fabuły. Spike Chunsoft, czyli twórcy, chcieli stworzyć coś w nad wyraz ambitnego, epickiego, a wyszło…Cóż, w tym przypadku najłatwiej byłoby mi to przyrównać do filmowego Justice League. O ile fani manga/anime mogą wyciągnąć z tego jakikolwiek fun, czerpać radość z różnych interakcji zachodzących pomiędzy bohaterami, tak wszyscy pozostali nie bardzo mają czego tu szukać.

Uważam również, że nie stanowiłoby to takiego problemu, gdyby nie fakt, że przerywniki filmowe zostały wykreowane nieco ‘sztywno’, a postacie zostały pozbawione swoich emocji. Jeżeli chodzi o sam przebieg fabuły, to nastawcie się na robienie w kółko tego samo – idziesz po misję, „nawracasz” kogoś, ten ktoś dołącza do Jump Force. Osobiście odczułem, jakby ten cały tryb, jak i hub, po którym dane nam jest biegać przez cały czas, były dodane bardzo na siłę. Wielka szkoda, bo naprawdę byłoby można wykreować w tym miejscu coś o wiele lepszego.  Jeżeli miałbym się doszukać plusów, to tym na pewno byłby kreator postaci. Na samym wstępie jesteśmy zmuszeni do stworzenia własnego herosa, który ma wspomóc naszych ulubionych bohaterów w tejże wielkiej misji. Opcji customizacji jest dość sporo, także twórcy dali nam niemałe pole do popisu.

Czy miałka fabuła jest wystarczającym powodem, abyście skreślili tę produkcję na starcie? Zdecydowanie nie! Odpalając Jump Force, oczekiwałem przede wszystkim soczystej bijatyki, czegoś, co poskromi mój apetyt po starusieńkim już Budokai Tenkaichi 3 i nie zawiodłem się! System walki nie jest wprawdzie tak zróżnicowany jak w wyżej wymienionej produkcji, jednak sprawia masę frajdy.

Znalezione obrazy dla zapytania jump force character screen

Tak jak wspomniałem na początku, do dyspozycji mamy 40 różnych bohaterów, którzy charakteryzują się różnymi atakami i umiejętnościami, same walki prowadzone są w systemie trzech na trzech, jednak nie oznacza to, że gdy jeden z naszych herosów zostanie pokonany, to walczymy dalej pozostałą dwójką, gdyż pasek życia jest jeden dla całej trójki. Z tego powodu walki są krótkie, efektywne i bardzo dynamiczne, a prosty schemat sterowania powoduje, że Jump Force to świetna gra na imprezy, gdyż naprawdę wystarczy kilka minut rozgrywki, abyśmy mogli cieszyć się wspólną rozgrywką na podobnym poziomie umiejętności, czego nie mogę powiedzieć o takich tytułach jak Tekken, czy Mortal Kombat – w ich przypadku, bardziej doświadczeni gracze zawsze będą królować nad amatorami.

W sieci wyczytuję również mnóstwo negatywnych opinii dotyczących grafiki w grze, z którymi nie do końca się zgadzam. O ile  w wyżej wymienionym „lobby” faktycznie nie ma co oczekiwać graficznych fajerwerków, a wręcz czasem można się załamać, tak walki zwizualizowane są naprawdę w porządku, w szczególności na wyższych ustawieniach. Jest strasznie efekciarsko, a to chyba najważniejsze w tego przypadku produkcji, prawda?

Pod względem audiowizualnym jest po prostu w porządku, nie ma co oczekiwać po tej grze utworów, które na lata pozostaną w pamięci, a wy będziecie je w kółko katować na słuchawkach, ale po prostu muzyka odgrywa swoją robotę.

Jako że recenzuję wersję PC, to chciałbym wspomnieć również nieco o optymalizacji, która wypada naprawdę w porządku. O ile pamiętam, to miałem nieco problemów z wyborem rozdzielczości, tak jednak sama pozycja chodzi bardzo płynnie, nawet na starszych komputerach, to znaczy, chodzi mi wyłącznie o same walki, gdyż we wspomnianym już tu nie raz lobby, gra bardzo często gubi klatki. Niemniej jeżeli nie jesteście pewni, czy takie Jump Force ruszy wam na nieco przestarzałej karcie graficznej (Mówię tutaj o kartach typu GTX650), to nie bójcie się – raczej na spokojnie możecie cieszyć się rozgrywką.

Podsumowując: Jump Force to gra skierowana głównie do fanów manga/anime, której esencją jest walka, także najbardziej poleciłbym sięgnąć po ten tytuł tym, którzy oczekują solidnego mordobicia, a jeżeli dosyć często wpadają do was znajomi, to tym bardziej zakup najnowszej produkcji firmy Spike Chunsoft na pewno będzie strzałem w dziesiątkę. Zdecydowanie boli niewykorzystany potencjał fabularny, wystarczyło zapożyczyć pewnych mechanik znanych z różnych produkcji, nawet z takich gier jak seria Ultimate Ninja Storm. Wydaje mi się, że ludzie zbyt wiele oczekiwali po tej produkcji. Ja otrzymałem dokładnie to, czego chciałem, także jestem wielce zadowolony, gdyż w końcu dostałem okazję, aby moim ukochanym gumiakiem móc skopać tyłek Naruto! 🙂

Myślę, że nie ma sensu wystawiać cyferek, gdyż jestem przekonany, że to, co sądzę o tej pozycji, wynieśliście z całej tej recenzji.

W ramach zakończenia chciałbym ponownie podziękować firmie Cenega za dostarczenie mi kopii gry!