PODZIEL SIĘ

Starsi czytelnicy zapewne pamiętają jak Komiksowe uniwersum DC stało się chaotyczne nieco ponad dekadę temu. Wątki zostały strasznie pomieszane, a jedyną opcją ratunku był kompletny reset. Zapraszam do recenzji “Nieskończonego Kryzysu”, który to doprowadził do poważnych zmian w multiwersum!

Dołącz do Akademii Bohaterów Marvela i rozmawiaj z innymi fanami!

Na początek pragniemy podziękować wydawnictu Egmont za udostępnienie nam komiksu do recenzji, a jednocześnie zachęcam do kupna tego i innych komiksów z ich strony, zwłaszcza za tak przystępne ceny!

Kliknij i kup komiks na Egmont.pl! 

W okolicach 2002 roku Geoff Johns, twórca świetnej serii Teen Titans, czy chociażby nieśmiertelnego Batman: Earth One, zaczął prace nad “Nieskończonym Kryzysem”, który miał zmienić (i zmienił!) całe uniwersum DC Comics. W pracy towarzyszyli mu rysownicy tacy jak: Phil Jimenez (Astonishing X-Men, New X-Men) czy George Pérez (“Kryzys na Nieskończonych Ziemiach”)

Jak wiemy, “Kryzys Nieskończony” jest konynuacją “Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach”. Dla przypomnienia, w poprzednim kryzysie, złoczyńca o pseudonimie Antymonitor, zniszczył wszystkie ziemie (których była nieskończona ilość) w multiwersum, jednakże plan nie wypalił, a sam antagonista został stracony.

Po tamtym kryzysie nastąpiły niemałe zmiany. Trójca już się nie dogadywała, Superman nie był symbolem nadziei, tylko kolejnym przebierańcem w rajtuzach, Batman pogubił się jeszcze bardziej a Wonder Woman została w oczach ludzi zwykłą morderczynią, gdyż po zabiciu jednego ze złoczyńców, coraz bardziej traciła swoją ludzką stronę na rzecz boskiej. Nagle pojawiają się pewne osoby, których powrót może sprawić niemałe zaskoczenie. Przybyli, aby zmienić ten stan rzeczy, ale z jakim skutkiem, to powinniście dowiedzieć się po przeczytaniu.

Na początek chciałbym zaznaczyć, iż w  komiksie roi się od grup. Dosłownie, co rusz to inna grupa, co jest jak najbardziej na plus. Na początku spotykamy Freedom Fighters, którzy pochodzą z Ziemii-X, planety, na której naziści wygrali II wojnę światową. Potem przez panele komksu przewijają się inne, znane większości uformowania, od Teen Titans, aż po Green Lanternów. Chociaż w komiksie nie poznajemy ich zbyt dobrze, tak bardzo dobrze jest zobaczyć wiele twarzy z całego uniwersum, co może być pomocne w zagłębianiu się w uniwersum, przez nowego czytelnika.

Kolejnym plusem, łączącym się z poprzednim, jest mnoga ilość bohaterów i postaci (nie tylko tych dobrych). Mamy szansę zobaczyć m.in.: Bizarro, Animal Mana, Air Wave’a, Booster Golda i wiele, wiele innych osób. Przyznam, że sam nie znałem niektórych postaci, ale cieszę się, że nadrobiłem zaległości i jestem pewien, że Wy też będziecie zadowoleni!

A co z fabułą? Niestety tutaj już nie jest tak kolorowo. Rozwija się ona bardzo szybko, na początku dostajemy mnóstwo akcji, tu coś się dzieje, tam ktoś w tle komentuje bieżące wydarzenia, czy zachowania bohaterów, co samo w sobie jest oczywiście plusem, ale to wszystko jest takie nijakie, bezpłciowe, jakby akcja miała być największą atrakcję całokształtu. Przynajmniej mnie to nie chwyciło za serducho, nie mogłem wejść do tego świata, gdzie na przykład w “Kryzysie Tożsamości” od początku do końca czułem ten mrok i strach razem z wszystkimi bohaterami. Tutaj, gdzieś tego zabrakło i było takie nijakie, aż do połowy, gdzie wszystko nabrało odpowiedniego tempa i dramatyzmu i choć właśnie ta pierwsza część była mocno średnia, uważam, że druga połowa wynagradza absolutnie wszystko i naprawia każdy element, pierwszej połowy! Także nie przejmujcie się, jak początek komiksu wam nie przypadnie do gustu.

Kolejnym, według mnie, minusem, jest zbyt szybko ujawniony główny sprawca całego kryzysu, przez co ta nutka tajemniczości i strachu jest troszkę odsunięta na bok, a szkoda.

Przejdźmy do rysunków, które są fantastyczne! Jimenez i Pérez świetnie zachowali mimiki twarzy bohaterów, dzięki czemu można odczuć smutek i bezsilność razem z nimi. Wielkie brawa należą się również autorom plansz, na których widniała cała masa postaci i grup walczących ze sobą. Jestem w stanie powiedzieć, że nawet dla samych rysunków warto nabyć ten tytuł i zachwycić się jakością szaty graficznej! Jako ciekawostkę dodam, że jeden z najładniejszych obrazków, które przedstawiały różne ziemie, wykonał sam, od początku do końca, inker, Andy Lanning, któremu należą się ogromne gratulacje! 

Na koniec dodam, że do albumu zostały dołączone szkice i… wywiad z twórcami, w którym możecie dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat procesu tworzenia i ich opinii na temat różnych wydarzeń oraz bohaterów!

Podsumowując: komiks ten jest jest świetnym punktem wejścia dla nowych użytkowników multiwersum, którzy chcą zobaczyć i zapoznać się z wieloma postaciami. Jest to też świetna kontynuacja, z wspaniałymi rysunkami, która rozwija oraz zamyka wiele wątków z poprzedniego kryzysu i w sposób, rzekłbym, idealny naprawia wszystkie nieścisłości i rozlazłości w uniwersum. Chociaż początek nie jest zbyt przekonujący, tak im dalej, tym lepiej, także jak najbardziej polecam!

Jeszcze raz dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do kupna tego komiksu!

Wydawnictwo: Egmont
8/2018
Tytuł oryginalny: Infinite Crisis
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 264
Format: 180×275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Cena z okładki: 99,99 zł