blank

Arrow S04E23 „Schism” – recenzja

Niestety, długo oczekiwany finał czwartego sezonu Arrow okazał się być nie jak dwa poprzedzające go epizody, lecz utrzymał poziom całego sezonu, był po prostu słaby.

De facto, trzy ostatnie odcinki można oglądać jak jeden film, lecz wyraźnie jego ostatnia część zaniża poziom. Tym razem zacznę omawianie od retrospekcji. Nie wyjaśniono dlaczego figurka oddziaływała w ten sposób na Taianę. Dlaczego akurat na nią, a nie na Olivera. Nie poznaliśmy również jej genezy. Skąd bierze się jej moc, kto ją stworzył, kiedy i dlaczego. Może wątki te zostaną poruszone przez Constantine’a? Trudno powiedzieć, w której produkcji, gdyż plotek na jego temat jest wiele. Dla mnie niezrozumiałą kwestią jest fakt, że jego serial, tak dobrze budujący klimat komiksu, został wyrzucony do kosza, podczas gdy ekranizuje się nowe seriale, nie mówiące zupełnie nic zwyczajnemu czytelnikowi komiksów. Celowo nie będę podawał nazw 😉

Ostateczny pojedynek z Damienem Darhkiem polegał na naprzemiennym obijaniu sobie twarzy i przekonaniu, że wiara czyni cuda. Mieszkańcy Star City uwierzyli, że wspólnymi siłami pokonają antagonistę sezonu wraz z jego Duchami, dzięki czemu stłamszona została ciemna strona Darhka. Lecz czy podobnego wątku nie widzieliśmy już w serialowym uniwersum DC? Pozwolę sobie przypomnieć crossover Supergirl z The Flash. Po raz kolejny niezbyt satysfakcjonująco wymazano twarz dublera Neala McDonougha, ewidentnie rzuca się w oczy, że Oliver walczy z kimś zupełnie innym. Może przy jakości mniejszej od HD tego nie widać.

Kolejnymi dziwnymi rzeczami, które było nam dane zobaczyć, było to skąd wzięła się transmisja radiowa podczas improwizacji Queena? Oliver spontanicznie wygłosił mowę, którą kapitan Lance mógł posłuchać jadąc samochodem. Jak to jest, że Felicity zawsze znajdzie sposób (mimo, że została pozbawiona komputera, a przecież hakowanie broni nuklearnej nie może być tak łatwe na zwykłym sprzęcie) by zneutralizować pociski? Skąd Duchy wiedziały gdzie znajduje się kryjówka Green Arrow (ok, tutaj może Andy był informatorem) i wreszcie… spektakularna śmierć Coopera. Naprawdę mogła zostać o wiele lepiej pokazana.

Jeden jedyny plus… Oliver znów zabija. Czyżby powrót do korzeni? Chciałbym! Fakt faktem, wielki finał z Damienem Darhkiem nie mógł wyglądać inaczej, lecz zabójstwo Taiany, jeszcze w taki sposób, nieco mnie zaskoczyło.

Liczne moralne dialogi o moralności niepotrzebnie przedłużały fabułę. Zrobiono dosłownie to samo co w ostatnim epizodzie Supergirl. Świat chyli się ku zagładzie, więc spokojnie porozmawiajmy sobie o mroku, Andy’m itd.

Jakie konsekwencje przyniósł ze sobą Schism? Oliver zostaje burmistrzem, by walczyć o swoje miasto (tak jak zapowiadał) również w świetle dnia. Team Arrow rozpada się. Quentine Lance wyjeżdża z Donną niczym w ubiegłym roku jej córka z Queenem. John Diggle wraca do armii, a Thea odwiesza swój strój do szafy. ARGUS natomiast nie wygląda na organizację, która miałaby odgrywać jeszcze jakąś ważniejszą rolę (chyba, że w retrospekcjach).

Czy warto czekać na kolejny sezon? Obecny tak mnie zniechęcił, ze rzeczywiście tylko kilkumiesięczna rozłąka może sprawić, że znów z ochotą (albo raczej z ciekawością) zasiądę do nowych odcinków. Powrót do formy z pierwszego sezonu może wcale nie być takim złym pomysłem, o ile zostanie urzeczywistniony.

P.S. Przypominam, że podsumowaniem całego sezonu zajęła się Klaudia.

Piotr "Batplay" Nowak
Recenzent na portalu flarrow.pl. Odpowiedzialny za omówienie i krytykę serialowego uniwersum DC. Historyk z wykształcenia, lubi spędzać czas na planach filmowych, okazjonalnie Dj. Zainteresowany również sportem, zdrowym trybem życia; uczestnik biegów surwiwalowych.