blank

Gifted – Recenzja pilota!

Aktorski serial w uniwersum X-Men był moim wieloletnim, ogromnym marzeniem. Częściową satysfakcję zaoferował genialny Legion, lecz nadal nie była to produkcja formatu, jakiego bym oczekiwał.

Gdy pojawiły się pierwsze informacje na temat możliwości powstania mrocznego, małoformatowego i, można by ująć, brudnego dzieła, obserwowałem temat z uwagą, ale i niepokojem. Uczucia związane z powstaniem tej produkcji zmieniały się z każdą nadchodzącą informacją. Zachwyt po ogłoszeniu obsady aktorskiej oraz przerażenie, gdy został ujawniony producent. W między czasie miały premiery dwa seriale powiązane z komiksami Marvela. Genialny i chwalony Legion oraz szeroko krytykowani Inhumans. Mimo tej huśtawki nastrojów, towarzyszących oczekiwaniu, było jedno uczucie, które nie odpuszczało od samego początku do premiery. Była nim ekscytacja. Czy serial ten zdołał zaspokoić moje oczekiwania? Czy jadąc hypetrainem nie wpadłem do kanionu? 

Serial oferuje nam piękną ucztę wizualną, grającą klimatem. Przedmieścia Atlanty są idealnym miejscem do kręcenia akcji serialu. Nadają one uczucie tajemniczości, niepewności, podkreślają cechy budowy tego świata, jaki zły i niesprawiedliwy jest. Praca kamery stoi na bardzo dobrym poziomie. Gra światłem, refleksjami, kadrowanie przy użyciu innych obiektów oraz fokus na konkretne elementy skutkujące efektem rozmazanego tła. Wszystko to wspólnie idealnie podkreśla opisany poprzednio klimat i nie jestem w stanie określić powodu, ale sprawia, że jest to dużo bardziej w stylu X-Men. W celu zmniejszenia ciężaru całości zastosowane są gagi, które są zabawne, pasujące do sytuacji oraz w punkt, często oprócz zabawnych sytuacji są to także bardzo trafne riposty. Zasługą tego, oprócz scenariusza, jest genialna gra aktorów. Dawno nie widziałem serialu, w którym emocje między bohaterami byłyby oddawane w tak realistyczny sposób.

Choć wszyscy aktorzy radzili sobie bardzo dobrze, to na specjalne wyróżnienie zasługuje moim zdaniem Emma Dumont, która wciela się w rolę Polaris. Choć nie otrzymała ona mnóstwo czasu ekranowego, to wykorzystała go w pełni, przestawiając nam dokładnie, jaką jest postacią i wywołując chęć, by częściej widzieć i poznać jej historię.

Inną wyróżniającą się postacią jest Lauren Strucker, grana przez Natalie Lind. Aktorka ta przewijała się przez wiele oglądanych przez mnie produkcji w mniejszych rolach. Mimo to odbierałem jej występy zazwyczaj bardzo pozytywnie. W serialu tym gra ona dosyć złożoną postać, która na pierwszy rzut oka wydaje się rozpieszczoną, popularną dziewczyną, z drugiej strony okazuje się, że potrafi ona zachowywać sekrety, zależy jej na rodzinie i trzyma ona z nią bliski kontakt. Rzadko kiedy w serialach mamy do czynienia z modelem dobrej rodziny, w której każdemu z członków zależy na innych. W tym serialu nie tylko to występuje, ale nadaje cały charakter, który usprawiedliwia poszczególne działania postaci.

Ogółem rzecz biorąc nie ma tu działań przypadkowych, nieprzemyślanych, czy po prostu głupich. Cała akcja wynika wzajemnie z siebie, a spotkania, czy interakcje z postaciami, nie są w żaden sposób wymuszone. Największą obawą w tego typu produkcjach są efekty specjalne ze względu na fakt dużo mniejszego budżetu, niż ma to miejsce w filmach. Choć da się zauważyć pewne decyzje, które dyktowane były ograniczaniem kosztów, to są one w pełni logiczne i możliwe do zaakceptowania. Ba, umniejszają one widowiskowość znaną z filmów i sprawiają wrażenie prostoty. Nie zrozumcie mnie źle, wiem, że czytając poprzednie zdanie, brzmi to niezbyt zachęcająco, ale bez wchodzenia w spoilery musicie mi uwierzyć, że gra to bardzo na korzyść całej produkcji. Mimo iż to dopiero pierwszy odcinek, dostaliśmy już kilka smaczków. Klasyczny dla produkcji Marvela przewijający się Stan Lee, czy dzwonek z motywem kreskówki z lat dziewięćdziesiątych. Pojawiły się także inne, ale nie chcę zbytnio zdradzać fabuły.  

Podsumowując, nowy serial FOXa o mutantach po pierwszym odcinku daje nadzieję na naprawdę dobrą oraz ciekawą produkcję. Osobiście oceniam go na maksymalną notę ze względu na fakt, że będąc mocno podekscytowanym tą produkcjąm nie zawiodłem się, a wręcz przekroczyła ona moje oczekiwania. Jeśli pozostałe odcinki pozostaną na tak samo wysokim poziomie, to jestem przekonany, że znajdzie się on wśród najlepszej trójki serialowych adaptacji.