blank

Agents of S.H.I.E.L.D S04E22 „World’s End” – recenzja

 Finałowy odcinek czwartej serii „Agents of S.H.I.E.L.D” już za nami. Zamknął on większość wątków rozpoczętych w tym sezonie, a także dostarczył nam małą zapowiedź tego co możemy się spodziewać w następnej serii. Pomimo wielu naprawdę dobrych elementów odcinek wyszedł lekko mało przekonująco.

  Na sam początek, to na co wszyscy fani czekali najbardziej, czyli powrót Ghost Ridera. Gabriel Luna po raz kolejny nie zawodzi w swojej roli. Sceny akcji z jego udziałem dalej robią niesamowite wrażenie. Doszło także do kilku momentów współpracy między nim, a Quake co też wychodzi fenomenalnie. Chwile, w których występuje wyłącznie jako Robbie Reyes również wypadają nienagannie. Wciąż nie zmieniam zdania, że Ghost Rider to najlepsze co zaprezentował nam ten sezon.

  Główna fabuła opiera się na zatrzymaniu AIDA i Superiora. Tutaj niestety mam najwięcej do zarzucenia. Kiedy dawny android grozi Leo, że zabije Jemmę, zarówno Fitz, jak i Simmons zachowują się kompletnie nienaturalnie. Od razu widać po nich, iż to wszystko było zaplanowanie i łatwo domyślić się dalszego przebiegu sytuacji. Poza tym, mam problem z tym jak Ophelia została pokonana. Sam motyw z Coulsonem jako Duchem Zemsty uważam za bardzo ciekawy i niespodziewany, za co muszę pochwalić ten epizod, ale uważam, że ostateczne pokonanie byłego LMD odbyło się w zbyt łatwy sposób. Wystarczyło, że Ghost Rider ją przez chwilę przetrzymał i już było po wszystkim. Doświadczyliśmy już wcześniej możliwości AIDA i dlatego uważam taki koniec za rozczarowujący. Jednak mimo to było kilka dobrych elementów. Sceny, w których były android używa swoich mocy zostały porządnie zrealizowane, a aspekt użycia LMD o wyglądzie Daisy, aby zniechęcić władze do S.H.I.E.L.D, jak i inhumans bardzo mi się podobał. Oprócz tego dalej nie wiadomio co się stało z Ivanovem. Miałem nadzieję, iż w tym odcinku jego aspekt zostanie definitywnie zamknięty, ale kto wie, może twórcy mają na niego pomysł na następną serię.

  W międzyczasie ciągle toczy się wątek kasowanego Framework, w którym nadal przebywają Mack, Yo-Yo i Radcliffe. Elena chce ratować agenta, jednak ten nie chce porzucić córki. Obawiałem się, że temat ten zostanie wprowadzony do tego odcinka na siłę, ale muszę przyznać, że twórcom udało się sprawnie połączyć aspekt, zarówno ten, jak i misję zatrzymania AIDA. Dosyć ciekawie ogląda się znikający świat Struktury, a momentami wychodzi to naprawdę poruszająco, w szczególności moment zniknięcia Hope. Końcowa rozmowa pomiędzy Mackiem, a agentką Rodriguez wyszła bardzo dobrze, a także w pewien sposób rozwinęła ich relacje. Scena śmierci Holdena również przedstawiono świetnie. Została ona pokazana niezwykle klimatycznie, a sam aktor też wypadł rewelacyjnie.

  Najbardziej interesująco wypada końcówka epizodu. Agenci zostają zatrzymani, a w następnej scenie widzimy Phila budzącego się w bazie kosmicznej. Jest to bardzo ciekawy wątek, który można rozwinąć na wiele sposobów, przez co nie mogę się doczekać kolejnego sezonu.