<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Hi it&#039;s Devil - FLARROW.pl</title>
	<atom:link href="https://flarrow.pl/tag/hi-its-devil/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://flarrow.pl/tag/hi-its-devil/</link>
	<description>Filmy, seriale, gry i komiksy w jednym miejscu! Witamy w świecie Popkultury</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Feb 2017 11:43:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://flarrow.pl/wp-content/uploads/2020/08/cropped-flarrowbutton-32x32.jpg</url>
	<title>Archiwa: Hi it&#039;s Devil - FLARROW.pl</title>
	<link>https://flarrow.pl/tag/hi-its-devil/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Fanfiction Lucifer. Rozdział 4</title>
		<link>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-4/</link>
					<comments>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-4/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kinga Zgorzelska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Feb 2017 11:43:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lucifer]]></category>
		<category><![CDATA[fanfiction]]></category>
		<category><![CDATA[Hi it's Devil]]></category>
		<category><![CDATA[HiD]]></category>
		<category><![CDATA[lucyfer]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://flarrow.pl/?p=31573</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tym razem zapraszam Was na rozdział 4. Jak Dan zareaguje na widok pijanej Trixie? Usłyszał chrząknięcie. Leniwie uniósł brwi i ujrzał nad sobą Mazikeen. -Maze &#8211; powiedział radośnie. &#8211; Co słychać? -Masz gościa &#8211; oznajmiła mu. -O, naprawdę? -Czeka na dole. -W porządku &#8211; stwierdził Lucyfer, wstając z łóżka i chwytając koszulę. Kiedy zszedł do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-4/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 4</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-p-id="fac1b0ba9b603ddde516420f47301df9">Tym razem zapraszam Was na rozdział 4.</p>
<p data-p-id="fac1b0ba9b603ddde516420f47301df9">Jak Dan zareaguje na widok pijanej Trixie?</p>
<hr />
<p data-p-id="fac1b0ba9b603ddde516420f47301df9">Usłyszał chrząknięcie. Leniwie uniósł brwi i ujrzał nad sobą Mazikeen.</p>
<p data-p-id="c47e579191ed341da0a396680aab4da9">-Maze &#8211; powiedział radośnie. &#8211; Co słychać?</p>
<p data-p-id="d57d6b7b5cf34a59bb3f0114386b3248">-Masz gościa &#8211; oznajmiła mu.</p>
<p data-p-id="f42e97f49055668e1e7b1b269db327b2">-O, naprawdę?</p>
<p data-p-id="f2b50c682abd03c7b45897cfd7974a56">-Czeka na dole.</p>
<p data-p-id="7f487c5a1c1403905eb676ac1c9d2c36">-W porządku &#8211; stwierdził Lucyfer, wstając z łóżka i chwytając koszulę.</p>
<p data-p-id="463a6b25a65ed88e86f2bade5d6787c9">Kiedy zszedł do baru, zatrzymał się na chwilę, widząc, kogo ma przed oczami.</p>
<p data-p-id="8ecebaaedb5f14326478d7c33ce3bd7a">-Detektyw Dupek &#8211; powiedział, jakby niedowierzając. &#8211; Czego ode mnie chcesz?</p>
<p data-p-id="9453fd9d1234d071711cf9ff19bbe585">-Od ciebie? &#8211; zapytał chowając ręce do kieszeni. &#8211; Nic. Chcę się zobaczyć z córką.</p>
<p data-p-id="146e2e99cd3d47facbf5f0df0332296c">-O, rozumiem&#8230; Nie ufasz mi.</p>
<p data-p-id="98bdd54154ac443e2c1850dc59fa54b2">-Ani trochę.</p>
<p data-p-id="575e5c6f0f1493f600f8b0ae7f40751d">-Cóż&#8230; udam, że tego nie słyszałem &#8211; stwierdził nieco przygaszony. Próbował jednak udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. &#8211; Zapraszam na górę &#8211; powiedział wskazując ręką w stronę schodów umieszczonych po prawej stronie od baru. Dan zawahał się na chwilę. &#8211; Śmiało &#8211; powiedział zachęcająco Lucyfer. &#8211; Chodź.</p>
<p data-p-id="3b8023e815f567bc8580db84c02bf4ac">Detektyw westchnął i ruszył na górę, a Diabeł podążał za nim. Dan spojrzał na Lucyfera niepewnie, kiedy drzwi windy otworzyły się ukazując im apartament, a spojrzeniem zachęcił go do pójścia dalej.</p>
<p data-p-id="2e09bb3f9546a92b61f9df463fcbd38a">Trixie leżała na kanapie. Nie wyglądała za dobrze, ale jak mogła czuć się ośmioletnia dziewczynka po kilku kolejkach szkockiej z samym Diabłem?</p>
<p data-p-id="43b19102a892b7d58ac05c42ce3f2fe1">-Hej, małpko &#8211; ojciec zwrócił się do córki. &#8211; Jak się czujesz?</p>
<p data-p-id="1b4316f409c28c005a1acda6c27f2b0f">-Głowa mnie boli &#8211; odpowiedziała po chwili zawahania, z wyraźnym cierpieniem w głosie.</p>
<p data-p-id="53a833e882c0a0158bb3e15592866e26">-Masz jakieś środki przeciwbólowe? &#8211; zwrócił się do Lucyfera, który sięgał po kolejną butelkę szkockiej.</p>
<p data-p-id="83f59f2bd26df53982acf97ba378282b">-Oczywiście, że nie &#8211; odpowiedział. &#8211; Diabeł nie czuje bólu.</p>
<p data-p-id="f54c00575d5737883f9b769ff3450078">-Poważnie? &#8211; zapytał Dan z rezygnacją w głosie. &#8211; Jak Chloe mogła zostawić dziecku komuś z urojeniami?</p>
<p data-p-id="941eb0a134fa192f31dc1a9d4eaf0b23">Lucyfer spojrzał na niego oburzony.</p>
<p data-p-id="fe964f88dbb357f8c1e3703424f883d2">-Wypraszam sobie! &#8211; powiedział ostro.</p>
<p data-p-id="0d35e24e5fd102b279e8e6d5098ba98e">-Czyżby? &#8211; spytał, wskazując na Trixie. &#8211; Zabieram ją. Jest chora.</p>
<p data-p-id="c2bfb43080f51cfc35a68c2f69bf0bcf">-Obawiam się, że to kac &#8211; stwierdził śmiejąc się przy tym.</p>
<p data-p-id="587007cc17d67ba5be94aeb228c64a0d">-Co proszę?!</p>
<p data-p-id="e1eaad920f1125cfaeaf65bbca9a82ff">Lucyfer przekręcił głowę.</p>
<p data-p-id="1069728cffb5171d6188f5ba1e7d996c">-No wiesz. Jak się wypije za dużo alkoholu&#8230;</p>
<p data-p-id="4dc7631c39b98c3d294094b4231eb1e6">-Dałeś ośmioletniej dziewczynce alkohol?!</p>
<p data-p-id="1eaae52c6075a2f31c45d9001470a0dd">-Owszem.</p>
<p data-p-id="07c9360fafea2ac7071c2b605d053b39">Dan spojrzał na Lucyfera niedowierzając w to, co słyszy.</p>
<p data-p-id="11b2ecd7dea594b93a26ab7a26d1b07b">-Mówisz poważnie?</p>
<p data-p-id="dee64286efc3191417e7a4afa8edcaeb">-Cóż, nie jestem kłamcą &#8211; odparł.</p>
<p data-p-id="4ffa28fa46ed8e5a4ec65dd843e5f06a">-Daj mi jeden powód, dla którego miałbym cię nie aresztować &#8211; powiedział ostro, zbliżając się do Lucyfera i palcem uderzając w jego klatkę piersiową. Lucyfer spojrzał na niego lekko poirytowany.</p>
<p data-p-id="9beb2c1e1ac5ececff11f9abb966da09">-Obawiam się, że nie dasz rady mnie aresztować. Jestem Diabłem, pamiętasz?</p>
<p data-p-id="63ccb1663caf088c11c77c9bdc544d35">Dan spojrzał mu w oczy i na chwilę zapadła cisza.</p>
<p data-p-id="1a792d3fe85eb750fc29ed598a6a5a4c">-Rozliczę się z tobą później &#8211; powiedział, wycofując się w stronę Trixie i biorąc dziewczynkę na ręce.</p>
<p data-p-id="dea2c42cffba5ea79eedb737b9bc7fc7">-Czekam na to &#8211; rzucił Lucyfer, kiedy Dan, z córką na rękach, szedł w stronę windy. Mężczyzna rzucił mu tylko wściekłe, niedowierzające spojrzenie. Chciał powiedzieć coś ostrzejszego, ale powstrzymał się.</p>
<p data-p-id="6f6ac2ea17ebae40eec8e49d3b226655">-Powiem o tym Chloe &#8211; poinformował Lucyfera.</p>
<p data-p-id="85ebe22c1e45b9da568a3ee9b394f236">-Nie wątpię&#8230;</p>
<p data-p-id="f15d3cc76a064278eb835b58134ea7f3">
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-4/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 4</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-4/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fanfiction Lucifer. Rozdział 3</title>
		<link>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-3/</link>
					<comments>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-3/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kinga Zgorzelska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2016 20:18:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lucifer]]></category>
		<category><![CDATA[fanfiction]]></category>
		<category><![CDATA[Hi it's Devil]]></category>
		<category><![CDATA[HiD]]></category>
		<category><![CDATA[lucyfer]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://flarrow.pl/?p=31571</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zapraszam na rozdział 3 &#8222;Hi, it&#8217;s Devil&#8221; -Okej, więc&#8230; &#8211; zaczął Lucyfer, kiedy razem z Trixie wjechali windą do jego apartamentu. Zanim jednak zdążył cokolwiek dodać, dziewczynka zaczęła biegać po mieszkaniu. -Super! &#8211; krzyknęła. -Jasne. Dobra. Rozgość się&#8230; &#8211; powiedział z rezygnacją, podchodząc do barku. Wyjął szklankę i nalał do niej szkockiej. -Nienawidzę dzieci &#8211; [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-3/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zapraszam na rozdział 3 &#8222;Hi, it&#8217;s Devil&#8221;</p>
<hr />
<p style="text-align: justify;" data-p-id="0d7d0722542b3298f7fafb739b3b8bea">-Okej, więc&#8230; &#8211; zaczął Lucyfer, kiedy razem z Trixie wjechali windą do jego apartamentu. Zanim jednak zdążył cokolwiek dodać, dziewczynka zaczęła biegać po mieszkaniu.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="4161d102bf40354b0260663db308a9a9">-Super! &#8211; krzyknęła.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="7dd1aa6670e27b67784e23a88c1ee2c7">-Jasne. Dobra. Rozgość się&#8230; &#8211; powiedział z rezygnacją, podchodząc do barku. Wyjął szklankę i nalał do niej szkockiej.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a0280d83d52ce1ba06bade344aca9f2d">-Nienawidzę dzieci &#8211; mruknął pod nosem, unosząc szklankę do ust.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="69b324196ddbf06c0b3853f310884152">-Lucyferze, patrz, co znalazłam! &#8211; zawołała radośnie Trixie trzymając w rękach ostrza Maze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3bde356457f2bb363d1336fff1bb07f2">-Jasna cholera &#8211; zaklął Diabeł, błyskawicznie odstawiając szkocką i ostrożnie rozkładając ręce, uśmiechając się przy tym nerwowo.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="698642f639a426947286a60a67f850af">-Odłóż to, dziecko &#8211; powiedział zbliżając się do dziewczynki i wyrwał jej ostrza z rąk.<br />
Trixie spojrzała na niego smutnymi oczami.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="888438801a0a1040669c89266b0bb59c">-W porządku &#8211; zaczął Lucyfer. &#8211; Ustalmy zasady, zgoda? Po pierwsze: nie dotykamy niebezpiecznych rzeczy wykutych w Piekle. Dobrze?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="c80dc580444b9c11cf752bb842610b5a">-Nie są z Piekła &#8211; zaśmiała się dziewczynka.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="e92bc62997cc5c97d15ab5386f2ca969">-Zdziwiłabyś się &#8211; westchnął Lucyfer. &#8211; Po drugie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f05aaccd3c4ce8728873a21365454ccf">Usłyszał sygnał otwierającej się windy, więc przerwał i odwrócił się w tamtą stronę.<br />
Z windy wyszła Maze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2f0bc3891ae762c1718839a99a73f6dd">-Kto to? &#8211; zapytała Trixie, a Lucyfer spojrzał na nią z lekkim zażenowaniem. To, co teraz było mu nie na rękę, to aby Maze przyłapała go z dzieckiem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="ffd236f4fb0e83f91a0051909b159ec9">-Nigdy nie pukasz Maze? &#8211; spytał.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="96b3b880d9b827f92a52a25c766bfe0a">-Twoje przyjaciółki są coraz gorsze &#8211; stwierdził demon.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="ef9ca783a66ae8ec385250cf8d03ab7b">-Nie jest moją przyjaciółką &#8211; bronił się Lucyfer.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="61ffe35eb45eaeb7be2ae4f2fd20af05">-Ale mnie lubi! &#8211; krzyknęła radośnie Trixie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="848803d25ece0d06cd5afd8222eaadd9">-Co?! Wcale nie&#8230; W porządku &#8211; powiedział, podchodząc do dziewczynki i, łapiąc ją pod pachy, przeniósł ją na kanapę i dał jej pilota. &#8211; Proszę bardzo. Zajmij się sobą.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="9610fa40e36daa6ad1a9692a96389f2b">Maze nie mogła powstrzymać śmiechu.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="0dcf69e509edc52bcba0786715b25da4">-Myślałam, że nie lubisz dzieci.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8b4bbd2d49bbd8c6b810b0ae94f04786">-Bo nie lubię &#8211; powiedział ostro Lucyfer. &#8211; Gardzę dziećmi.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="af0c6fd5ac49a741058d5023dded2dbf">-Więc co ona tu robi?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a3ec3c2eef0f2e057a25f93735dac617">-To dziecko Detektyw.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b1f57b85fdfa87a7d197bab1e41387cd">-Zajmujesz się potomstwem Chloe?! &#8211; zaśmiała  się Maze.  &#8211; Ty?! Książę Ciemności?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3a7b9736d28ea3ffcd6f7e5f6f01d251">-To nie jest śmieszne, Maze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2226866376870453126cab4e60c782be">-Dla mnie jest &#8211; stwierdziła.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="02381c49eb692b9e119cacc03cb95e29">-Więcej szacunku &#8211; powiedział ostro, zbliżając się do demona, a oczy Lucyfera na ułamek sekundy błysnęły na czerwono. &#8211; Nie zapominaj, kto tu jest Diabłem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="6b820eda01e8fbea189453d1504f7229">Maze skinęła głową, wciąż nie mogąc zachować się poważnie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="4bd268eba95e4fa46fbf520126f81edd">-Nie ja tu robię za niańkę &#8211; stwierdziła.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="95ab5335def81d42828116233ce05a07">-Nie robię za niańkę &#8211; powiedział ostrym tonem, uważnie akcentując każde słowo.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="03071b9bf9ca9a402dadddc512a91a32">-Akurat &#8211; powiedziała i, po krótkiej przerwie, dodała. &#8211; Dobrze ci radzę, skończ z tym. Zmieniasz się.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="5de1aaed507c8fdffaa3b2f5ed2550ee">-Może to moja prawdziwa natura, nie pomyślałaś o tym? &#8211; zapytał sięgając po szkocką. Maze chwyciła go za rękę, a Lucyfer spojrzał na nią zdenerwowany.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="419c5095250b9a87ef916b15bfdd0fc5">-To &#8211; powiedziała wskazując na Trixie. &#8211; To nie jesteś ty.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="c6a91ca4908ccefaae8e4aa6a1b422fd">-Dobrze więc &#8211; powiedział łagodnie, unosząc rękę, którą wyszarpał z uścisku demona. &#8211; Poproszę cię, żebyś wyszła, Maze. I zabierz ze sobą swoje zabawki.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b6efff60e485baa0e5c8a4d3473692ea">Maze spojrzała na niego wyzywającym wzrokiem. Lucyfer uniósł brwi. Ta krótka, na pozór nic nie znaczącą, wymiana spojrzeń, była dla Maze jednoznaczna.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="1d35c37ef092a10539a13fb3736f4741">-Dobra &#8211; stwierdziła. &#8211; Nie widzisz problemu, znajdę kogoś kto ci go pokaże.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8bcc619143d93c272f1dfdfbcefce70c">-Czyżby? &#8211; zapytał.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="17436a6737e5d8e85853c3aaacede59d">-Nie zastanawiałeś się, dlaczego Chloe nie reaguje na twój urok.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="22c4de2a0e7f1ec05337ddb50538a211">-Oczywiście, że się zastanawiałem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="4df44af743c5071d39ef3b37e92a4ae1">-I nic z tym nie robisz?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="5a20360295731b57e2a67bd05570e411">-Pracuję nad tym &#8211; powiedział i w tym momencie na jego twarzy pojawił się uśmiech.  &#8211; Właśnie podsunęłaś mi genialny pomysł, Maze &#8211; stwierdził uradowany.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b6d3c9175079ab0c7004dbb78193ed70">-Naprawdę?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="56ec5a4a1dfdd18a22d7981af1cd3429">-Tak &#8211; przyznał i sięgnął po drugą szklankę i butelkę szkockiej, po czym ruszył w stronę Trixie.  &#8211; Witaj &#8211; powiedział czarującym tonem, rozkładając szklanki na stoliku i nalewając do nich szkockiej, po czym jedną z nich podał dziewczynce.  &#8211; Porozmawiajmy o twojej mamie, dobrze?</p>
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-3/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-3/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fanfiction Lucifer. Rozdział 1 i 2</title>
		<link>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-1-i-2/</link>
					<comments>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-1-i-2/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kinga Zgorzelska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Dec 2016 15:57:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lucifer]]></category>
		<category><![CDATA[fanficton]]></category>
		<category><![CDATA[Hi it's Devil]]></category>
		<category><![CDATA[HiD]]></category>
		<category><![CDATA[lucyfer]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://flarrow.pl/?p=31564</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cześć wszystkim! Jakiś czas temu reklamowałam swój fanfic, który publikuję na wattpadzie i sweeku. Doszliśmy do wniosku, że pora zacząć go publikować również na FLARROW. Rozdział pierwszy jest dla przypomnienia fabuły pierwszego odcinka i ewentualnego wprowadzenia w serial osób, które nie oglądały serialu, a lubią czytać (uwierzcie mi, są tacy ludzie). Jeśli ktoś pamięta pierwszy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-1-i-2/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 1 i 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Cześć wszystkim! Jakiś czas temu reklamowałam swój fanfic, który publikuję na wattpadzie i sweeku. Doszliśmy do wniosku, że pora zacząć go publikować również na FLARROW.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozdział pierwszy jest dla przypomnienia fabuły pierwszego odcinka i ewentualnego wprowadzenia w serial osób, które nie oglądały serialu, a lubią czytać (uwierzcie mi, są tacy ludzie).</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli ktoś pamięta pierwszy odcinek, to zapraszam na rozdział drugi, który znajduje się tuż pod rozdziałem pierwszym.</p>
<hr />
<p style="text-align: justify;" data-p-id="be8a1dfd1f4a7f03f660cbbe1e5722c6"><strong>Rozdział 1: Devil in the Gateway</strong></p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="be8a1dfd1f4a7f03f660cbbe1e5722c6">Stał oparty o mur apartamentowca, obracając w dłoni monetę, która lewitowała w powietrzu. Nie miał w zwyczaju przebywania samemu na zewnątrz w trakcie imprezy w Lux, ale musiał ochłonąć po rozmowie z Amenadielem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="9a3a3701038a8241ab3e03b3c0731395">Nagle przejeżdżający obok samochód zatrzymał się, a kiedy otworzyło się tylne okno auta, wychyliła się z niego młoda, piękna kobieta o blond włosach.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2aee9811be0591191d48935384114cbd">-Cześć &#8211; odezwała się. &#8211; Pamiętasz mnie?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a90f2d259ce154015fb84e3504ea2dd2">-Chyba jesteś sławna. Delilah, tak? &#8211; rozpoznał znajomą sprzed kilku lat, którą poznał na początku swojego pobytu na Ziemi. Delilah zaczynała karierę w Lux. Śpiewała tam wieczorami przy akompaniamencie Lucyfera, aż ten zapoznał ją z Jimmym Barnsem, a wtedy jej kariera nabrała tempa. Delilah nagrała płytę w studio Jimmy&#8217;ego i stała się sławna. &#8211; Mogę prosić o autograf?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="5a13d2ffcbbc036000b98d12dac8a835">-Jeśli postawisz drinka &#8211; odpowiedziała radośnie, po czym wysiadła z samochodu i udali się razem do Lux.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f16b1aca34b2847e15dde417cad06b47">-Więc, po co naprawdę wróciłaś? &#8211; zapytał Lucyfer, popijając szkocką.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="36f058239cf64ed18bb0984ea760dec5">-Muszę się czegoś dowiedzieć &#8211; odparła.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3e6396dcf1245a7c9f2de5e1c0dc9c45">-Czego?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f10846c3ff05713f58ce6686d1aae7cc">-Czy zaprzedałam duszę Diabłu?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="93ec5a3ce8f53805ed438bc70d72d15d">Lucyfer zaśmiał się, słysząc to pytanie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="c3fad27656a8ba224609af5f955d59b6">-To by oznaczało, że Diabeł jest nią zainteresowany &#8211; odparł. &#8211; Ja tylko zapoznałem cię z ważnymi ludźmi, którzy mają u mnie dług.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="380bcef35861513c8f819b02264fbc60">-Wszystko się pochrzaniło.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="42e9a0c2c4090feebfbc9cee321de7b8">-O, tak, bo to Diabeł zmusił cie do picia, ćpania i zdjęć topless? Ty dokonałaś wyboru. Jimmy Barnes? Prawie za kurdupla wyszłaś &#8211; przypomniał jej.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3a5c5e162e98a76d344a83b9d7fabcb0">-Zapoznałeś nas &#8211; próbowała się bronić, nieco zawstydzona.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8bc37fd4da4980e27d8d75bcb8ee70ba">-Nie żebyś z nim spała.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="ce47e0602215355ba609899c9f531679">-Pomyliło mi się&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8997f465c8eb59edca7efaf97f2b55d6">-A potem uciekłaś sprzed ołtarza &#8211; wspominał dalej. &#8211; To akurat mi się podobało &#8211; dodał uśmiechając się, a Delilah odwzajemniła uśmiech.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="4a86ae6d61aa4d09b7f1bfc3eab19184">-Na gali powiedział, że chce do mnie wrócić, a w weekend żeni się z modelką. Czuję się zazdrosna. Boże, jestem w rozsypce.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="fe38ca3e5556193cbd7785b4c67e5099">-Bóg nie ma z tym nic wspólnego &#8211; powiedział odkładając pustą szklankę na stolik będący na wyciągnięcie ręki. &#8211; Nie zaprzedałaś duszy, ale masz u mnie dług.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="dc9acd081185bb8caba6c32ad425cbde">-Już się boję &#8211; powiedziała na wpół żartobliwie, a Lucyfer spojrzał jej w oczy.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="e8902b77a92b955596e730a1d7a55c61">-I powinnaś &#8211; przyznał. &#8211; Bo poproszę cię teraz o coś bardzo trudnego: weź się w garść. Marnujesz swój talent. Swoje życie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="d91288ede9ef619ced88128b276873d9">Jeszcze tego samego wieczora Delilah została zastrzelona na oczach Lucyfera, którego także nie ominęły kule, ale ze względu na jego nieśmiertelność, nic mu się nie stało. A ponieważ strzelec zginął w wypadku samochodowym, Lucyfer był jedynym świadkiem morderstwa, co poskutkowało tym, że następnego dnia odwiedziła go Detektyw Decker. Policjantka o drobnej sylwetce i ciemnych blond włosach, która nigdy nie odpuszcza przez co większość komisariatu nie chciało z nią rozmawiać, ani współpracować ze względu na wciąż otwartą sprawę Palmetto Streat, w której głównym poszkodowanym był policjant, który wciąż walczył o życie  przebywając w stanie śpiączki w pobliskim szpitalu. Dla niemal wszystkich &#8211; wzorowy policjant, który prawie zginął podczas służby, zaś dla Chloe Decker był on skorumpowanym policjantem, który dostał to, na co zasłużył.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8572c5fe194b327eba3b234c44f86141">-Lucyfer Morningstar &#8211; przedstawił się, pogrywając na pianinie przy barze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f1297848bd679b81e254b9cc9790fa2c">-&#8222;Lucyfer Morningstar&#8221;? &#8211; spytała, jakby niedowierzając. &#8211; To jakiś pseudonim?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="6e320b5727bc9d52840895a73dca5bb2">-Obawiam się, że Bóg mi go dał &#8211; wyznał, po czym przestał grać i przyjrzał się jej uważniej. &#8211; Chyba już się spotkaliśmy.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a2d9ec605128bf3bc56421dc2abfcfbc">-Tak &#8211; odparła Chloe. &#8211; Pięć minut temu. I ja tu zadaję pytania. Co was łączyło?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="69d62f5e51fef3e0d289c39bc26df539">-Kiedyś tu śpiewała, a ja jej akompaniowałem. Potem została gwiazdą i ktoś postanowił zakończyć jej życie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3b633f40caca7e66adf28535baaa83e7">-Znasz strzelca? &#8211; dopytywała pani detektyw.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f7f0846fa151d04ef0884cdde4c4c0f6">-Nie, ale zamieniliśmy kilka słów nim kopnął w kalendarz &#8211; wyznał, popijając szkocką. &#8211; Spytałem, dlaczego to zrobił.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="995e667a6020904ecbe3276899d1c99e">-Lubisz bawić się w glinę? &#8211; spytała.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="298dbc772bdb3c10a8f510137be890aa">-Nie, ogólnie lubię się bawić. A ty?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="7095e353cf500759c2fcaec48452f886">-Rozmawiałeś z trupem?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a8de6152b9bb82d11492ec26aba5a13e">-Jego dusza nie przeszła jeszcze na drugą stronę &#8211; wyjaśnił.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="7333229d3ef68c7b4a0761ef3eac32f5">-Rozumiem. Powiedział dlaczego to zrobił?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3733b16fbf035abdd94f22fb0042fb4a">-Dla forsy &#8211; odpowiedział Lucyfer. &#8211; Wy, ludzie, kochacie pieniądze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="592952814561698934161fe5f17db283">-Owszem. A ty z jakiej planety jesteś?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="c0b1c9cc332b548a9ffa6e1e34349f5c">-Powiedział też: ja tylko pociągnąłem za spust &#8211; dodał, nachylając się bliżej policjantki. &#8211; Ciekawe, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="bb017c8bb0af4306a1047c8f177b9e80">-Delilah zastrzelił jej diler. Pokłócili się, ona skończyła nafaszerowana ołowiem, a jego spotkała boska sprawiedliwość.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="f5ad21ee2619cfce271825dfdd87563e">-To tak nie działa &#8211; stwierdził. &#8211; Chyba policja dostała właśnie ładnie zapakowany prezencik.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="55642f0d5a9411ce24bd3d77aa2a2831">-Jak to się stało, że ona zginęła podziurawiona jak sito, a tobie nic się nie stało? &#8211; zapytała zdezorientowana.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a9dc818d0f2aca84ca9c5d966dacecca">-Dobrodziejstwo nieśmiertelności &#8211; odparł.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a41d94e73f30fbf6847db9fbace30e37">-Oczywiście&#8230; to się pisze razem, czy osobno?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="43b2a9ea32251a89d87b1b9f99cd10f0">-Co twoja skorumpowana organizacja teraz zrobi? &#8211; zapytał z uśmiechem na ustach.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="765b69ab2fe8594f0051d1a65557b56f">-Słucham?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="37f21120348ba6532a6e31adbc476fd2">-Czy sprawca zostanie ukarany? Czy będzie to dla was priorytetem? Bo dla mnie jest.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="9ef5634da4b41dd304b8e4c6924a9f29">Nic więc dziwnego, że Lucyfer postanowił odnaleźć sprawcę na własną rękę, co wiązało się z grożeniem byłemu Delilah śmiercią w postaci upadku z kilkunastu metrów do basenu, przerwaniem ślubu Jimmy&#8217;ego Barnesa i w końcu dojściem do wniosku, że sprawcą jest sam Jimmy Barnes. W międzyczasie Chloe zaczęła współpracować z Lucyferem, a Diabeł poznał jej córkę Trxie oraz byłego &#8211; Dana Espinozę. Jednak aresztowanie Jimmy&#8217;ego nie obyło się bez oporu. Producent muzyczny postrzelił Chloe, która trafiła do szpitala, natomiast Jimmy otrzymał od Lucyfera karę, po której zapewne nie pozbiera się do końca życia.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="7ae2814cd96e0d5c6f1cdf0c1842a461">Podczas śledztwa padły jednak bardzo ważne słowa. Kiedy Lucyfer i Chloe czekali na przesłuchanie terapeutki Delilah &#8211; doktor Lindy Martin, Lucyfer próbował zrozumieć, dlaczego jego czar nie działa na panią Detektyw.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b22421234f49d27ecc24ed620181872e">-Nie rozumiem dlaczego ludzie chcą mieć dzieci. To wredne, małe stworzenia. I potworne obciążenie &#8211; stwierdził Lucyfer, po czym, mając na myśli Trixie, dodał. &#8211; Twoja jest fajna. Nie ma czym się szczycić, ale wstydu też nie przynosi.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="885f0e8a09ec6ec40528921f1512d4bf">-Masz pojęcie jakim wielkim dupkiem jesteś? &#8211; spytała go Chloe.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="48866d326474c0c3be62a443189b9fbd">-Nie. A mówiąc o dupkach&#8230; Dlaczego twój były nalegał, abyś zamknęła sprawę &#8211; spytał, próbując użyć na niej swojego czaru.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="7b7af96c82a042addd8a68f31f90fd73">-Bez powodu &#8211; odpowiedziała, a Lucyfer przeanalizował ja wzrokiem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="882969eab1d2a86d375670a75c7f24d1">-Dziwne &#8211; stwierdził.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3561344a7458bebb57abbfd946122802">-Tak, jesteś dziwny.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="cc23cb6a2bc49a2b2d1dfaa6f61d32b1">-Mój ojciec cię przysłał? &#8211; spytał. Chloe nie zdążyła odpowiedzieć, bo w tym momencie doktor Linda Martin zaprosiła ich do środka. Ale nawet gdyby miała szansę odpowiedzieć, to nie powiedziała by prawdy. Nie znała jej. Żadne z nich jej nie znało&#8230;</p>
<hr />
<p style="text-align: justify;" data-p-id="cc23cb6a2bc49a2b2d1dfaa6f61d32b1"><strong>Rozdział 2: No Angel</strong></p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="56371416ed612d6c7561ccad826d430f">Lucyfer siedział przy barze popijając szkocką. Maze stała po drugiej stronie baru wpatrując się w Księcia Ciemności.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="ad171ab0873a61b1c92ac974b20df603">-Co? &#8211; zapytał po dłuższej chwili.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="5f025316002ba6ff446973326a77f8e0">-Uratowałeś człowieka.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="be4f15a39b097f304e812a8ac4788df4">Lucyfer zaśmiał się nerwowo, jakby niedowierzając w to, co słyszy.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="9895a5bc3990936a9544ed80ce1e8a66">-Wcale nie. Znaczy niezupełnie &#8211; powiedział z lekkim uśmiechem. &#8211; Lekarze ją uratowali.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="34ede17d17ecdb6f9e888aaf5a710132">-Co jest w niej takiego interesującego? &#8211; spytała ostro Mazikeen.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="64fb65bf54c3d3296810a46f06ad682d">-Nie wiem &#8211; odpowiedział Lucyfer, po czym spojrzał na telefon, który właśnie zawibrował i spojrzał na wiadomość . &#8211; I właśnie tego chcę się dowiedzieć.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="bdc32450578cbce2d465c53036c61ec5">-Marnujesz czas.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="119fd048a064c8de8740f6aa387d51fc">-Został mi tylko czas, Maze &#8211; stwierdził wstając i zmierzając w stronę wyjścia z Lux.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="d91a5a8b7c958acf8c4a38d0f5e0e978">-Gdzie idziesz?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="6dda62656af3636efcbcad65d5e902e9">Diabeł odwrócił się nieco speszony.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="55d4dd87cac41d173bc74cfd58abc81c">-Hm? &#8211; zapytał marszcząc brwi, udając, że nie dosłyszał pytania.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="1fcedbc7fdcb0d7d43f619ae2aa396d0">-Nie ważne &#8211; odpowiedziała Maze.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8a7ab20ec0ab3262ce329c7dcb399a4e">***</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="d7790c8136b9c28db2aac994f6a23e4d">  -Zaskoczyła mnie twoja&#8230; &#8211; zaczął Lucyfer, bez pukania wchodząc do domu Chloe.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="abc684fefbc5305a511982e3cd74794c"> -Lucyfer! &#8211; krzyknęła radośnie Trixie, biegnąc w stronę Lucyfera i próbując go przytulić.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="abc684fefbc5305a511982e3cd74794c">-&#8230;wiadomość &#8211; dokończył z wyraźnym obrzydzeniem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="94e0fd5c17bb5acaf2cea47e3334eab5"> -Zajmiesz się Trixie &#8211; oznajmiła Chloe, a Lucyfer zaczął się śmiać, będąc przekonany, że to żart. Mina Chloe była jednak poważna.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="3042db78468e907107d3f1cded40acbd"> -Żartujesz, prawda? &#8211; spytał.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2dd8a92df9e02888265db6548781e891">-Czy ja wyglądam jakbym żartowała, Lucyferze?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="844c97397005c5c32530591c7fb4d376">-Czekaj &#8211; zaprotestował Lucyfer &#8211; Nie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b78042a4d210d6c6f7c9d6cca4631ac1">-Wracam w poniedziałek.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="531bd4f7be1fe1601419560ffd730f9b"> -Poniedziałek?! Detektywie, mamy czwartek&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="41c72c3e6a3c4cb904676897acc45d3c">-Poradzisz sobie &#8211; stwierdziła, podchodząc do Trixie i całując dziewczynkę w czoło &#8211; Pa, małpko.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a40c76bd0dc0f8284e869a59328f6667">-Pa, mamusiu &#8211; odpowiedziała dziewczynka.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="85060292550a26e17e4ce0209d81f7e8">-Detektywie, to absolutnie&#8230; &#8211; zaprotestował Lucyfer.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="415946df9f0b2e514e70c1f8adf450fd">-Będę dzwonić.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2dea5ddc80a30dec846e2f8c6a467ce2">-Dzwonić?! &#8211; zapytał wciąż protestującym głosem &#8211; Detektywie, rozmawialiśmy o tym. Ja i dzieci&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b256aa87709301fa6ae8d21440528716">-Z twoim życiem towarzyskim przyda ci się doświadczenie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b519948a89dda387368c035cd727d157">-Słucham? &#8211; zapytał tym razem już widocznie oburzony. &#8211; Czy wyglądam na kogoś tak&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="16bb78f23a3aa43cc78fcff9eb8d8ce9">-Lucyferze &#8211; przerwała mu Chloe, stając na przeciwko niego. &#8211; Nie mam czasu, aby teraz się z tobą droczyć. Naprawdę potrzebuję twojej pomocy, okej?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="5022f395465ca76ef68b4d4e84bee296">-O, potrzebujesz mnie? &#8211; zapytał czarującym, rozweselonym tonem.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="180f7db3e5ef904da684ad4f853b0eab">Chloe westchnęła.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8c0d38bf9d7a14ba9a7985de2c084b0f">-Więc zajmiesz się Trixie?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="96a104de6b59254630872c994295e068">-Skoro prosisz&#8230; Przysługi to moja sprawa, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="378b007762e9135a27fd318fbc6d0184">Detektyw Decker spojrzała na niego zaniepokojona.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="b9f81bfbf14c5c056596e4077c58c35d">-Próbujesz mnie przerazić?</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="2e5105725bdadf55ae82c4454ed06d6f">-Ależ skąd.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="8d612dd3ab8baea14d9bcf2721f8f8a7">-W takim razie świetnie &#8211; powiedziała Chloe, zbliżając się w stronę drzwi. &#8211; Do poniedziałku.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="a18f4aad9c6120b63a29ad07b7aff068">-Nie, czekaj&#8230; &#8211; zaczął znowu Lucyfer, ale nie zdołał dokończyć, bo Chloe już wyszła. &#8211; Detektywie!</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="019298a2f125332debd06628e57024bd">-Pobawmy się! &#8211; zawołał radośnie Trixie.</p>
<p style="text-align: justify;" data-p-id="ccfeda50eb1c2497627d01a37f4ed093">-Cudownie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-1-i-2/" data-wpel-link="internal">Fanfiction Lucifer. Rozdział 1 i 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://flarrow.pl" data-wpel-link="internal">FLARROW.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://flarrow.pl/fanfiction-lucifer-rozdzial-1-i-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
