„Liga Sprawiedliwości” wydana w 2017 roku to potworek, o którym wielu internautów zapewne chciałoby zapomnieć. Czy Warner Bros. dobrze zrobiło, ufając Zackowi Snyderowi i pozwalając mu na dokończenie jego wizji? Oto jak wypada „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera”

Za udostępnienie kopii do recenzji dziękujemy wydawnictwu Galapgos. Zapraszamy do zapoznania się z ich bogatą ofertą filmów, które możecie zakupić na DVD i Blu-Ray.

Jeszcze nie tak dawno, gdy w sieci wspominało się, że istnieje cień szansy na powstanie reżyserskiej wersji „Ligi Sprawiedliwości”, to spotykało się z wyśmiewaniem przez internautów. Wielu w to nie wierzyło, samo Warner Bros. wszakże oznajmiło, że przecież tzw. SnyderCut nie istnieje, ale udało się.

liga sprawiedliwości film

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” powstała i jest to w dużej mierze zasługą zatwardziałych fanów tego artysty, którzy wydali miliony na akcję marketingową #Releasethesnydercut. Nabrało to takiego rozmachu, iż z czasem do fanów dołączyli sami aktorzy, którzy także domagali się „sprawiedliwości” dla reżysera. Ostatecznie włodarze WB ulegli presji tłumu i zgodzili się, aby Zack dokończył swój film, który zdecydowanie odbiega poziomem od tego, co skleił Joss Whedon.

Snyder to wizjoner i artysta. Nie boi się on odchodzić od pewnych przyjętych norm, do których my, jako widzowie, jesteśmy przyzwyczajeni. Jego filmy są charakterystyczne i choć można im wiele zarzucić, tak na pewno nie tego, że są nieoryginalne.  To samo tyczy się wszystkich jego tytułów poświęconych bohaterom z uniwersum DC.

Martin Scorsese jakiś czas temu spotkał się z wielkim gniewem fanów produkcji ze świata superhero, gdyż stwierdził, iż nie jest to prawdziwe kino, a zwykła, tania rozrywka. Osobiście przyznaję mu rację, ale czy to coś złego? Ambitnych dzieł na rynku nie brakuje, a przecież czasem człowiek ma się odmóżdżyć i zrelaksować i do tego właśnie przyzwyczaił nas Marvel.

liga sprawiedliwości zacka snydera recenzja

Warner Bros. zatrudniło Zacka, aby ten stworzył uniwersum, które będzie w stanie konkurować z filmami opartymi na komiksach Domu Pomysłów. Ten jednak miał swój plan i swój pomysł na to wszystko, a jak to się przyjęło, to wszyscy wiemy. To zupełnie inny rodzaj kina, który zdecydowanie jest dużo cięższy w odbiorze.

„Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” już od pierwszych minut uświadamia nam z kogo produkcją mamy do czynienia. Całość otwiera scena, w której Doomsday uśmierca Supermana, a jego krzyk rozchodzi się na cały świat. Całość oczywiście odbywa się w charakterystycznym dla tego twórcy slowmo, które w teorii ma podkreślić powagę sytuacji.

Czy fabuła różni się od tej, która była w wersji „Justice League” z 2017 roku? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Cały zamysł jest praktycznie taki sam – Steppenwolf najeżdża na ziemię w celu odnalezienia Motherboxów, a Batman zbiera ekipę, która ma temu przeciwdziałać. Jednakże tym razem motywacja głównego antagonisty okazuje się nieco inna, dużo lepiej także poznajemy „nowych” herosów. Otrzymujemy także zupełnie inne zakończenie, które zwiastuje kolejną część, która jak już wiadomo – nigdy nie powstanie.

liga sprawiedliwości zacka snydera recenzja

Wszystkie te zmiany i dodatkowe sceny sprawiają, że czuć, jakbyśmy mieli do czynienia z zupełnie inną produkcją. Obecnie całość wydaje się kompletna, poukładana i spójna, czego nie można było powiedzieć o chaotycznej sklejce Jossa Whedona, który jeszcze pogorszył sprawę swoimi całkowicie niepasującymi dokrętkami, starając się upodobnić ten film, do produkcji MCU. Nie da się ukryć – to nigdy nie miało szans na powodzenie.

Momentami dziwiłem się, że postanowił on wtedy pozmieniać niektóre sceny. Taka bitwa amazonek z Steppenwolfem wypada o wiele ciekawiej w wizji Snydera – w tym przypadku czuć o wiele większe zagrożenie ze strony Nowego Boga, który sieje spustoszenie na Themyscirze. Nie oszczędzono także na brutalności,  której bardzo mi brakowało w tamtym filmie.

Nie da się przejść obojętnie wokół dwóch najważniejszych zmian – postaci Cyborga i Flasha. Ten pierwszy był wcześniej przedstawiony totalnie nijako, nie wzbudzał żadnych uczuć w widzu i był on dla niego totalnie obojętny. Barry Allen natomiast wręcz irytował swoją niezdarnością, która zupełnie nie pasowała do tego herosa.

liga sprawiedliwości film

Victor Stone okazuje się w ogóle kluczową postacią dla fabuły, nie tylko w końcu poznajemy jego przeszłość, ale jest on też niezbędny, aby zapobiec apokalipsie. Speedster, choć dalej nieco nierozgarnięty, dużo lepiej radzi sobie na polu walki, a jedna z ostatnich scen, w której bawi się czasem, jest po prostu znakomita.

Batman nareszcie robi coś więcej, niż narzeka, że popełnił błąd. Największe zastrzeżenia mam do postaci Wonder Woman i Supermana. Scena w banku, w której Amazonka morduje przestępców na oczach dzieci, po prostu wzbudziła we mnie niesmak, a następnych etapach filmów też niezbyt się popisała. W Supermanie natomiast brakuje mi nieco tego „ciepła”, które zaserwowal Whedon. Jednakże tym razem też nie ma mowy o tym, iż stanowił on 90% mocy całej drużyny, bo ta radziła sobie naprawdę nieźle również bez niego.

Wspominałem także o postaci Steppenwolfa. W „poprzedniej” Lidze Sprawiedliwości największy problem z nim był taki, że nie wzbudza on żadnego poczucia zagrożenia. Był groźny, owszem, ale w porównaniu, chociażby do takiego Zoda, to wypadał on całkowicie nijako. Tym razem jest inaczej. Antagonista okazuje się wygnańcem, który stara się odkupić swoje winy i ponownie wstąpić w łaski lorda Darkseida. Nie cofnie się on przed nikim i niczym i niemalże mu się to udaje.

Całość przepełniona jest patosem – od samego początku było wiadomo, co planuje Zack – widoczne w materiałach kamienne statuy z wizerunkiem herosów, wszechobecna retardacja, epickie bitwy, konkretna gradacja kolorów – czasem można odnieść wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z adaptacją jakiegoś mitu. Efekt ten wzmacnia także fakt, iż całość podzielona na sześć rozdziałów, niczym powieść.

Taki podział okazuje się także zbawienny dla osób, dla których cztery godzinny to zdecydowanie za dużo, jak na jedno posiedzenie. W tym momencie można zastopować film w na początku konkretnego rozdziału, aby spokojnie później do niego wrócić i znów cieszyć się seansem.

To ponad cztery godziny materiału, choć osobiście uważam, że można spokojnie było to skrócić. Niektóre sceny są zupełnie niepotrzebne (np. ta z chórkiem…), a także zdecydowanie można byłoby przyoszczędzić na slowmo, które rozsądnie używane może być potężne, a niestety Zack w tym przypadku umiaru nie zna. Szkoda.

Na samym początku wspominałem, że reżyser nie boi się odchodzić od ustalonych konwencji – dotyczy to też formatu, w którym film został nakręcony. Całość przedstawione nam zostaje w 4:3, gdyż taki był zamysł Snydera i tak chciał nam przedstawić tę produkcję. Choć na początku można poczuć się niekomfortowo, tak z czasem człowiek przestaje zwracać na to uwagę, a wręcz dodaje to nieco klimatu.

Niestety dużo mniej przypasowała mi ścieżka dźwiękowa – w wersji z 2017 odpowiadał za nią Danny Elfman i była ona najlepszym elementem tamtego dzieła. Tym razem za soundtrack odpowiedzialny był Junkie XL i choć niektóre utwory mają moc („At the speedforce” – polecam!), tak jednak ostatecznie wypada on strasznie nijako – wielka szkoda.

liga sprawiedliwości zacka snydera recenzja

To zdecydowanie nie jest ten sam film, który oglądaliśmy w kinie w 2017 roku. Otrzymujemy czterogodzinną produkcję napakowaną akcją i choć to nie jest mało, tak naprawdę ciężko się na nim zanudzić. Daleki jest on od ideału, to dalej nie jest perfekcyjne kino superbohaterskie, ale na pewno można go obecnie polecić, jako coś wartego obejrzenia. O wiele bardziej spójny i ciekawszy, a sceny akcji wypadają o niebo lepiej.

Nie jest to produkcja dla wszystkich, mimo wszystko na każdym kroku czuć, iż to film Snydera, jednakże uważam, że każdy fan DC powinien przynajmniej raz go obejrzeć. „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” to katharsis dla tego potwora Frankenstaina, jakim było to dziwactwo Whedona.

Jak wypada wydanie Blu-Ray? O dziwo – dodatków tu praktycznie brak. Jedynym dodatkiem jest „Droga do Ligi sprawiedliwości”, czyli 25-minutowy materiał, w którym po prostu Zack z aktorami rozmawiają o Justice League i dwóch poprzednich filmach Snydera. Trochę się rozczarowałem, bo oczekiwałem potężnej ilości materiałów dodatkowych. Na plus na pewno zasługuje wprowadzenie wydań w Steelbookach – totalna gratka dla kolekcjonerów.

O filmie:


Tytuł oryginalny: Zack’s Snyder Justice League
Oryginalna premiera: 18 Marca 2021
Wytwórnia: Warner Bros.
Reżyser: Zack Snyder
Rok produkcji: 2021
Kraj produkcji: USA
Czas trwania filmu: 232 min.
Wersja wydania: 1
Wersje językowe filmu: polska, angielska, niemiecka
Dźwięk wersji oryginalnej filmu: Dolby Digital 5.1
Napisy: polskie
Wersja dla niesłyszących: angielski, niemiecki