PODZIEL SIĘ

Legendy rozkręcają się na dobre, wprowadzając kolejną postać z mitologii greckiej. Kogo tym razem mogliśmy zobaczyć? Zapewne nikt się tego nie spodziewał, ale do Legends of Tomorrow zawitał sam Bóg imprez — Dionizos.

Załoga Waveridera jest już coraz bliżej spełnienia obietnicy, którą złożyli Astrze. Jak wiemy z poprzednich odcinków, aby złożyć Krosno w całość potrzebne są trzy Mojry. Legendy znalazły sposób, aby nieco zmienić ten wymóg, a potrzebny jest im do tego kielich Dionizosa, który znajduje się na kampusie uniwersytetu, z którym rywalizował Nate za swoich studenckich czasów.

W rolę Dionizosa wcielił się Ray Tanner, którego kojarzyć powinniśmy z innego serialu od The CW — Riverdale. Gra on tam  Fangsa Fogarty’ego. Jak się spisał w roli Boga imprez? Według nas wyszło mu to rewelacyjnie, a sam pomysł na przyzwanie kolejnej mitologicznej postaci był strzałem w dziesiątkę.

Po zaciekłej walce w piwnego ping-ponga (gdzie w szranki stanęła Sara oraz Dionizos) Legendom udało się zdobyć kielich, dzięki któremu mogły stać się nieśmiertelne na jeden dzień. W ten oto sposób załoga Waveridera stała się nieśmiertelna i jest w stanie użyć Krosna. Czy im się to uda? Tego nie możemy być pewni, gdyż swój plan mają siostry Kloto, które nie chcą dopuścić do tego, aby ich siostra użyła czegoś, co sama wiele wieków temu zniszczyła.