PODZIEL SIĘ

Minęła dekada, od kiedy “The Dark Knight” (“Mroczny Rycerz”), drugi z trzech filmów wchodzących w skład trylogii o przygodach Batmana Christophera Nolana, pojawił się w kinach i był o wiele większym wydarzeniem, niż ludzie to pamiętają!

Warner Bros. spędziło wiele lat, przygotowując się do przywrócenia na ekrany kin postaci Mrocznego Rycerza Gotham po tym, co Joel Schumacher tak bardzo „skopał” swoim „Batmanem i Robinem” w 1997 roku. Tym zbawiennym strzałem w dziesiątkę okazała się wizja Christiana Nolana, którą to reżyser zapoczątkował w 2005 roku pierwszą częścią trylogii – „Batman Begins” (u nas przetłumaczony jako „Batman: Początek”).

Tym oto filmem Nolan zaprezentował nam totalny reboot kinowych przygód Mrocznego Rycerza, jednocześnie pokazując fanom, że jego wizja jest nie tylko inna od poprzednika, ale w dodatku zmierza w całkowicie unikalnym kierunku.

Oczywiście sukces „Batman Begins” przyczynił się do powstania sequelu, czyli „The Dark Knight” – największego filmu super bohaterskiego wszechczasów.

W obsadzie hitu znalazło się kilku znakomitych aktorów, spośród których należy tutaj wspomnieć na pewno Christiana Bale’a jako Bruce’a Wayne’a/Batmana, Aarona Eckharta w roli Harvey’a Denta/Two Face, czy mega zdumiewającego Heatha Ledgera w roli Jokera. Taka obsada to jedna z cegiełek, które przyczyniły się do sukcesu produkcji. Przede wszystkim oczywiście dlatego, że tak dobrze odtworzyła swoje, świetnie rozpisane zresztą, role.

Przypomnę też, iż w tamtych czasach, kiedy „The Dark Knight” ujrzał światło dzienne, filmy na podstawie komiksów pojawiały się bardzo rzadko. Może raz na rok lub co kilka lat. To stosunkowo niewielka ich ilość, biorąc pod uwagę, że chociażby w bieżącym roku zapowiedziano już dobrych kilka premier, co najmniej sześć premier, jeśli dobrze naliczyłem.

No i co najbardziej zaskakujące, to fakt, że ludzie już zapomnieli, jakim wielkim wydarzeniem była premiera “The Dark Knight”. Otóż „Mroczny Rycerz” w gruncie rzeczy zarobił o wiele więcej niż zeszłoroczny „Avengers: Infinity War”.

Tak! To prawda. W zeszłym roku pojawiła się produkcja Anthony’ego i Joe’ego Russo „Avengers: Infinity War”, która rozpoczęła wielkie wydarzenie w kinowym świecie Marvela, stanowiąc kulminację dekady filmów Marvela, zrzeszając w jednym filmie prawie każdą postać, która pojawiła się w ciągu ostatnich 10 lat w Marvel Cinematic Universe. Film w sumie zarobił w box office’ie aż 2,048 miliarda dolarów na całym świecie, przy czym należy nadmienić, że jedną trzecią, bo 678,8 milionów dolarów, w samym USA.

To naprawdę sporo pieniędzy, zgoda! Aczkolwiek jest to wciąż mniej, niż zarobił „The Dark Knight” w rodzimym box office, gdy uwzględnimy inflację cen biletów.

Jak się okazuje, w 2008 roku „The Dark Knight” zarobił 535,2 miliony dolarów w USA. Jednak będąc sprawiedliwymi, a więc biorąc pod uwagę inflację, tak naprawdę na rok 2018 produkcja „Mroczny Rycerz” zarobiła 680,98 milionów dolarów, co daje wynik 2 milionów dolarów więcej, niż zarobił „Avengers: Infinity War”.

W dodatku, „The Dark Knight” był pierwszym filmem superhero, który przekroczył 1 miliard dolarów w box office, co osiągnął przed wypuszczeniem go do kin w Chinach!

Oczywiście nie zrozumcie mnie źle. Wcale nie chcę Was teraz przekonywać, że „Infinity War” był gorszy jakościowo i nie był wielkim wydarzeniem (bo zdecydowanie był wielkim wydarzeniem!). Po prostu chcę, aby kolejne pokolenie fanów kina superhero, które obecnie dojrzewa nam w oparciu o filmy Marvela oraz DC (które to DCEU co prawda do tej pory raczkowało, jednak „Aquaman” przekonał nas wszystkich, że istnieją dzieci, które po raczkowaniu zaczynają biegać, jak sprinterzy :-)), że być może nie uświadomiło sobie, iż przed „Infinity War” miało miejsce równie wielkie wydarzenie, czyli premiera „The Dark Knight”, a jej sukces właściwie odmienił całe środowisko filmowe! Także, jeśli mówimy o kinie super bohaterskiem…

W jaki sposób „The Dark Knight” odmienił przemysł filmowy?

Oprócz spopularyzowania gatunku filmów o super bohaterach „The Dark Knight” odmienił środowisko filmowe pod względem dwóch aspektów. Po pierwsze, Nolan zapoczątkował użycie kamer IMAX w filmach. Tak, właśnie tak! Wiedzcie, że pomimo iż filmy były już wcześniej publikowane w kinach IMAX, to tak naprawdę Nolan jako pierwszy użył kamer IMAX podczas kręcenia filmu. Oczywiście tylko w kilku scenach, ale było to na tyle przekonywującym aspektem, że użycie tego typu kamer od tej pory stało się już pewnego rodzaju standardem.

Po drugie, podczas gdy marvelowska „Czarna Pantera” mogłaby potencjalnie stać się pierwszym filmem super hero, który zdobyłby nominację do Oskara jako Najlepszy Film (pomijając, że nie musiał być pierwszym filmem z tegoż gatunku, który taką nominację powinien otrzymać), to jedynym powodem, dla którego „The Dark Knight” takiej nominacji nie otrzymał w roku 2009, był fakt, że Akademia go nie zgłosiła. Oczywiście należy tutaj zaznaczyć, że sam Heath Ledger otrzymał pośmiertnie statuetkę Najlepszego Aktora Drugoplanowego, jednak „Mroczny Rycerz” jakimś zbiegiem okoliczności został zlekceważony w nominacjach do Oscara za Najlepszy Film. To dlatego rok później Academy Awards podniosła liczbę potencjalnych nominacji z 5 do 10właśnie za sprawą „Mrocznego Rycerza”!

Minęło już 11 lat, a my nadal możemy podziwiać, jaki wpływ na pop kulturę wywarł „The Dark Knight”. Śmiem nawet sądzić, że sukces pierwszej części Mrocznego Rycerza oraz groźba powtórki z rozrywki w postaci jego sequela, „The Dark Knight” przetarł oczy Marvelowi i stąd w tym samym roku, bo 2008, otrzymaliśmy „Iron Mana”, film mega dobrze dopracowany, który zapoczątkował świetność Marvel Cinematic Universe. Dlatego warto pamiętać, od czego to wszystko się zaczęło… od „Mrocznego Rycerza”!