PODZIEL SIĘ

“Shazam!” wskoczył właśnie do kin. Aby nie pozostać dłużnym na koniec filmu, jak to zwykle bywa w kinowych adaptacjach komiksowych opowieści, po raz kolejny mamy okazję zobaczyć scenę po napisach, sugerującą, że film doczeka się sequelu!

UWAGA NA POWAŻNE SPOILERY DO FILMU!!!

Jak to zazwyczaj bywa w filmach super hero, główny bohater, czyli w tym przypadku Billy Batson pokonał główny czarny charakter filmu – Dr. Thaddeusa Sivana. Sivan został pozbawiony mocy i uwięziony.

Po pokonaniu przez Billy’ego Batsona i jego rodzinę, Dr. Thaddeus Sivana został pozbawiony mocy i zamknięty w więzieniu. Jednak stworzenie, które we wcześniejszych scenach filmu zostało zamknięte w Rock of Eternity, opuściło zaczarowane miejsce, by siać spustoszenie na świecie. Tym stworzeniem jest tajemniczy Mr. Mind.

Dla przeciętnego kinomana postać ta może zostać uznana zwyczajnie za wielką, gadającą gąsienicę. Przeciwnie dla fana komiksów DC, który w postaci rozpozna na pewno genialnego kosmicznego robala oraz przywódcę złowrogiej grupy zwanej Moster Society of Evil.

Jak zdradził producent “Shazam!” Peter Safran Mr. Mind jest czymś w rodzaju zestawienia super przestępcy-geniusza jak Lex Luthor, tyle że w ciele kosmicznego robaka. Safran stwierdził, że zawsze uważali to za coś fajnego i jest to w pewnym stopniu ukłon w stronę historii, jaką ma za sobą „Shazam!” oraz postacie z nim związane.

Wygląda więc na to, że trend ten będzie kontynuowany w sequelu. Jak się niedawno dowiedzieliśmy, Black Adam Dwayne’a Johnsona został na razie specjalnie odsunięty od przygód kinowych Shazama, tylko i wyłącznie po to, aby obu postaciom pomóc zbudować porządne historie wprowadzające, co osobiście uważam za mega dobre posunięcie. Tak więc widać teraz doskonale, że kontynuacja „Shazam!” skupi się na dalszym rozwoju postaci, w tym także formowaniu się kolejnych czarnych charakterów, tym razem jednak w postaci Monster Society of Evil.

W tej kwestii Peter Safran zauważył słusznie, że do tej sceny po napisach wiedzieliśmy cały czas, że Mr. Mind jest gdzieś tam i pociąga za sznurki. Jednakże, aż do końca filmu nie wiedzieliśmy, kim jest i jak wygląda. Spowodowało to na pewno bardzo ciekawy zabieg i zwrot w akcji, kiedy w scenie po napisach widzowie ujrzeli wielką, stworzoną komputerowo gąsienicę.

Wracając jednak do sequela, na razie nie jest pewne, kiedy miałby się pojawić. Patrząc jednak na to, jak zainteresowanie produkcją rośnie, można się śmiało spodziewać, że Warner Bros. będzie chętny, aby przyśpieszyć sprawy.

Cóż mogę rzec – gratulacje WB! Oby tak dalej szło z produkcjami. A wam jak się podobał „Shazam!”? Komentujcie poniżej, na facebooku i tym bardziej na DISCORDZIE!