PODZIEL SIĘ

Obudził się na Times Square. Dopiero zaczął zdawać sobie sprawę, że wylądował w przeszłości. Mając za nic wszelkie reguły podróży w czasie zamierza zrobić wszystko, by przyszłość, z której pochodzi, nigdy nie nadeszła. Jak na misję Logana zareagują jego dawni towarzysze? Powstrzymają jego rządzę krwi czy też wspomogą go w jego misji? 

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

Pewien zarys historii może być wam znany z recenzji poprzedniego tomu, którą napisał dla was Adrian, tak więc przejdę już konkretnie do “Berserka”.  Wolverine, nie wiedząc dlaczego, zostaje przeniesiony do czasów przed tym, jak wszystko się zepsuło, a za cel obiera wymordowanie osób odpowiedzialnych, za wymarcie superbohaterów. Od płotek, które na jałowym pustkowiu były upierdliwymi watażkami, po zdecydowanie większy kaliber: Red Skulla czy nawet samego Bruce’a Bannera – Hulka, którego dzieci mają mieć olbrzymi wpływ na przyszłość. 

Jak wcześniejsze zeszyty poświęcały dużą uwagę psychice Rosomaka, tak drugi tom, jak jego nazwa wskazuje, skupił się na zwierzęcej żądzy krwi Wolverina, żądzy przesłaniającej zdrowy rozsądek, a zaburzone postrzeganie i wyszukiwanie wszędzie obecności Mysterio, kierowało bohatera, by skierował swoje pazury przeciwko towarzyszom. Kto ryzykował bycie nadzianym na szpon? Hawkeye oraz Kapitan Ameryka. Swoje cameo mieli nawet X-Meni! 

Jednak przed każdym atakiem czytelnik mógł zaznajomić się z bardziej sprecyzowaną motywacją Logana, gdyż poprzedzone one były fragmentami historii Wolverina, od wizyty na targu przed rzezią Rzeźnika, czy wspomnienie dotyczące Gangu Hulka. Mające na celu przedstawienie logiki, z jaką obierane były na cel konkretne osoby. 

I to w sumie tyle co do scenariusza napisanego przez Jeffa Lemire’a, który postarał się o to, że ciężko mówić o fabule bez zdradzania zbyt wielu szczegółów. Dla czytelnika to niewątpliwy plus, ponieważ co chwilę pojawia się jakiś smaczek – dla tych bardziej zaznajomionych w temacie, jak i dla tych, co są kompletnymi laikami, każdy znajdzie coś dla siebie. Krew. Logan jest brutalny, a o stan ofiar się nie martwi. I dobrze, a jak po recenzji Moon Knighta możecie wiedzieć – lubię to. 

Autorem rysunków jest Andrea Sorrentino, a to, że był on jedynym rysownikiem widać na wszystkich stronach. Nie przykładający wielkiej uwagi do odwzorowania rysów twarzy bohaterów, a zarazem znakomicie ukazujący wiek głównego bohatera. Pomimo tego, wszelkie emocje towarzyszące postaciom są możliwe do odczytania. Niestroniący od brutalnych obrazów, strumieni krwi. Może nie jestem największym fanem takiego stylu rysowania, ale przy tym komiksie pasuje idealnie. 

Kończąc, napiszę tylko, że polecam wszystkim fanom Wolverina, zresztą tak jak robił to Adrian przy okazji swojej recenzji, a to w końcu to jest dalszy ciąg, więc i z tym konkretnym tomem warto byłoby się zapoznać. Dałbym mu kategorię +16, ale…