Plakaty o superbohaterach – Ewolucja na przestrzeni lat

688
0
PODZIEL SIĘ

„Nie oceniaj książki po okładce”. Znacie to przysłowie, prawda? Choć prawdziwe, to nie da się ukryć, iż to właśnie ciekawe i dobrze zilustrowane okładki prędzej przykują uwagę potencjalnego czytelnika, który nawet nie spojrzy na inne dzieła stojące obok, nawet jeżeli ich treść jest dużo ciekawsza.

W przypadku filmów rolę tę odgrywają plakaty, które nie tylko zdobią kina, bannery czy po prostu słupy reklamowe, ale także wiele z naszych domów. Od lat zawieszamy je na naszych ścianach, tworząc tym sposobem nasz mały, własny popkulturowy świat. Jest to także jeden z tańszych gadżetów dla miłośników kina. Dzięki EPLAKATY.PL możemy udekorować swój pokój za naprawdę nieduże pieniądze, przekonajcie się sami!

Plakaty, fototapety, kubki i obrazyStojąc przed wyborem zakupu nowych plakatów, zacząłem się zastanawiać, co tak nam się w nich podoba? Jak są skonstruowane? Jak zmieniały się przez lata? Ponoć idealny plakat powinien po prostu przykuwać uwagę i przekazywać istotę opowieści oraz emocje związane z filmem, a ja jak najbardziej się pod tym podpisuję.

Da się zauważyć, że ostatnio wytwórnie filmowe nieco się rozleniwiły pod tym drugim aspektem, dlatego często towarzyszy nam uczucie, że duża część tych materiałów reklamowych jest tworzona na jedno kopyto. Pod celownik wziąłem tematykę superbohaterów, którzy towarzyszą nam w kinach już od lat 40.! Oto jak pokrótce wyglądała ewolucja posterów od DC i Marvela na przestrzeni lat.

Lata 40. i 50.

W roku 1944 swoją premierę miał pierwszy film na podstawie Marvel Comics (wtedy znane jako Timely Comics), czyli „Kapitan Ameryka” reżyserii Elmera Cliftona i Johna Englisha, a 7 lat później kinowy debiut zaliczyło DC Comics, wypuszczając „Superman and the Mole men” od Lee Sholema.

Ich plakaty utrzymane są w podobnej stylistyce co te propagandowe, w szczególności ten poświęcony przygodom Steve’a Rogersa, co nabiera sensu, kiedy spojrzy się na datę premiery.  Obydwa ręcznie malowane oraz nieprzedstawiające niczego konkretnego, poza sylwetkami głównych bohaterów oraz delikatnymi sugestiami, że będzie to film o bohaterach. Niezbyt ciekawe, jednak jeżeli osobiście miałbym wybierać ten bardziej interesujący, to zdecydowanie wskazałbym Kapitana.

Lata 60. i 70.

Na przestrzeni lat 60. i 70. wyprodukowano zaledwie dwa filmy poświęcone superhero. Mowa oczywiście o legendarnej produkcji z Batmanem, w którego wcielił się ś.p Adam West. Plakaty promujące dzieło L. Martinsona są już o niebo lepsze od dwóch poprzednich. Ciekawa kompozycja, coś ala podwójna ekspozycja, której obecnie pełno, a przecież mowa o roku 1966!

Całość skoncentrowana na głównych bohaterach produkcji, jednak tym razem mamy jakikolwiek wgląd na to, co może nas czekać w filmie. Na jednym z posterów widnieją ręcznie malowane klatki z filmu, na drugim mamy mnóstwo poległych bandziorów i dumnie stojących Batmana i Robina, wskazując nam, że w produkcji na pewno nie zabraknie akcji, bójek i wymierzania sprawiedliwości. O ile osobiście bardziej trafia do mnie właśnie pierwszy z nich, tak nie da się odmówić innowacyjności temu drugiemu, gdyż zastosowano tutaj zarówno technikę tradycyjnego rysunku, jak i skorzystano z dobrodziejstw technologicznych, które w tamtych latach zaczęły prężnie się rozwijać.

W przypadku Supermana otrzymaliśmy jego logo na burzliwym niebie i czymś w rodzaju pryzmatu. Pod spodem widnieje tekst „Uwierzysz, że człowiek potrafi latać”. Choć całość nic nam nie zdradza, tak pod samym względem graficznym bardzo cieszy oko i przykuwa uwagę, co jest sporym postępem w stosunku do produkcji z 1951 roku.

Lata 80.

Kolejna dekada była dość obfita w produkcje spod szyldu niebieskich, gdyż otrzymaliśmy wtedy aż 7 filmów o superbohaterach! Trzy części Supermana, które były kontynuacją dzieła z 1978 roku, dwie historie o Swamp Thingu oraz solowe filmy „Supergirl” i „Batman”. 

Jeżeli chodzi o Marvela, to w 1986 premierę miał kultowy już „Kaczor Howard”, trzy lata później wypuszczono nieco zapomnianego Punishera.

Tu już zaczęły się dziać ciekawe rzeczy. Na 9 plakatów, cztery z nich były wykonane cyfrowo i z pomocą aparatów fotograficznych. Pozostałe stworzono tradycyjną techniką, jednak już można było zacząć mówić o różnorodności. Niektóre wypełnione „akcją” jak „Swamp Thing”, „Supergirl” czy „Superman”, a jeszcze inne minimalistyczne, jak „Batman”, „Kaczor Howard” albo „The Punisher”, które nie zdradzają zbyt wiele o samych produkcjach.

Chociaż taki „Powrót Swamp Thinga” wygląda jakby promował tanią parodię porno…

Lata 90.

Zapomnijcie o tradycyjnej sztuce, digitalizacja przejęła rynek. W tym okresie otrzymaliśmy aż trzy produkcje o Batmanie, „Steel”, „Kapitana Amerykę”, pierwszego „Blade’a” oraz „Fantastyczną Czwórkę”.

Większość plakatów została wykonana w pełni cyfrowo, niektóre posiadają jeszcze szczątki malunków. Wszystkie skoncentrowane na postaciach grających główne skrzypce w każdym z filmów, statyczne, nudne, bez jakiegokolwiek uroku. Najciekawszy wydaje się ten z „Fantastycznej Czwórki”, który jakkolwiek trzyma się klimatu materiałów reklamowych starszych dzieł o superbohaterach.

Lata 2000-2006

Tu już zaczyna się jazda bez trzymanki. Nowe milenium, technologia prężnie się rozwija, coraz więcej osób ma dostęp do różnego rodzaju dobrodziejstw, ludzi w kinach nie brakuje, a co za tym idzie – powstaje coraz więcej filmów. Na przełomie lat 2000-2006 powstało 15 produkcji o superbohaterach, w tym tylko 3 spod szyldu DC.

To zdecydowanie była „era Marvela”. Legendarne dwie części „Spider-mana”, kultowi X-meni, nieśmiertelny „Blade II” czy nie taka zła „Fantastyczna Czwórka”. Poza tym kilka wybryków w postaci „Daredevila” i „Elektry”.  Jeżeli chodzi o niebieskich, to mowa o takich dziełach jak „Constantine”, w którego wtedy wcielił się Keanu Reeves, czy pierwszy „Batman” z legendarnej trylogii Nolana. O „Catwoman” chyba wszyscy wolelibyśmy zapomnieć, prawda?

 

Tak jak w latach 90. jeszcze było można wyczuć nieco klasycznego stylu, tak teraz otrzymujemy wgląd na zupełnie inny wymiar plakaty. Choć koncentrują się na głównych bohaterach, nie przedstawiając poza nimi zbyt wiele, są ciekawe, intrygujące, a także odpowiednio odzwierciedlają klimat danych produkcji. Widać, że artyści znacząco rozwinęli się w sztuce cyfrowej, sprawiając, że oko aż nie może się napatrzeć na dany poster.

„The Punisher” to na pewno mroczny, brutalny film. To samo idzie wyczuć z jego plakatu. „Spider-Man” jest produkcją o młodym chłopaku, który zyskuje niesamowite moce. Pomarańczowa barwa mówi nam, że będzie to bardzo przyjemna produkcja, radująca serducho. Mamy też na przykład unoszącego się w niebiosa „Supermana” na bardzo błękitnym tle, co daje nam do zrozumienia, że jest to film poświęcony nieskazitelnemu bohaterowi oraz że dobro zawsze zwycięża. Czy może jednak się mylę? To właśnie w tym okresie zaczęto zwracać większą uwagę na “potęgę” koloru i światła.

Lata 2007-2010

W trakcie tych trzech lat nie zaszło zbyt wiele zmian, może poza tym, że to właśnie wtedy stworzono „MCU”, a swoje premiery miały takie legendarne filmy jak „Watchmen” czy „The Dark Knight”.

Plakaty zostały stworzone na podobnej zasadzie co powyższe, jednak zdecydowanie widać pewien skok jakości. „Spider-Man 3” jasno mówi, że będzie to wojna osobowości, „The Dark Knight” o motywach anarchistycznych, a „Ghost Rider”, iż będzie piekielnie!

Jednak prawdziwe piekło zaczyna się dopiero teraz…

Lata 2011-2015

Twórcy już bardzo dobrze zaznajomili się z Photoshopem. Jest to okres największego skoku jakości w plakatach poświęconych superbohaterom, ale tez… tych najnudniejszych. Większość wygląda jakby była robiona na jednym szablonie – bohater/bohaterowie z przodu, dużo dymu, iskier, ognia, rzeczy latających dookoła itp. W tym okresie wyszło 16 produkcji spod szyldu DC i Marvela.

Nie da się ukryć, ich wykonanie jest naprawdę solidne, cieszą oko i zdecydowanie przykuwają uwagę potencjalnego widza, ale jak przyjrzy się nieco dłużej, to każdy z nich jest na dobrą sprawę identyczny.

W mojej opinii najciekawiej wypadają… „Człowiek ze stali” i „Mroczny Rycerz powstaje”, które nieco wybijają się ze schematu i starają się coś sobą przekazać. Chociaż nie ukrywam, że po prostu podoba mi się także drugi „Thor”, mimo iż sam film pozostawia wiele do życzenia.

Lata 2016-Obecnie

Całe szczęście, że artyści i studia filmowe dość szybko się zorientowały, że coś tu nie gra i ponownie zaczęto stawiać na oryginalność.

 

Otrzymaliśmy na przykład stylizowany na dziełach Alexa Rossa plakat „Justice League”, zawirowany świat „Doctora Strange’a”, minimalistycznego „Logana” i „Jokera”, które równie dobrze mogłyby robić za okładkę książki. Swoją „ciszą” odtwarzają idealnie klimat, jaki panuje w obydwu produkcjach (Cóż, Joker dopiero będzie miał swoją premierę, ale trailery raczej już nas odpowiednio nastawiły).

Podwodny „Aquaman”, Tom Hardy przejmowany przez „Venoma” czy komiksowy, kolorowy, bez ładu i składu „Suicide Squad” także bardzo cieszą oko i spełniają swoją rolę – przyciągają uwagę, opowiadają pewną historię oraz zdradzają, jakie emocje towarzyszyć będą nam w trakcie filmu.


Czyli tak pokrótce wyglądała ewolucja plakatów filmowych poświęconych superbohaterom. To niesamowite, jak zmieniały się na przestrzeni lat, mimo że schemat pozostawał mniej więcej ten sam. Teraz jeszcze raz przejrzyjcie wszystkie z nich – w większości występował główny bohater na środku – więc gdzie te zmiany?

Poza oczywistym przejściem na narzędzia elektroniczne, widać, że dużo większą uwagę poświęcono psychologii kolorów i grze świateł. Często nie trzeba nie wiadomo jak rozbudowanego tła, aby odpowiednio przekazać to, co najważniejsze w danym filmie. Czasem jednak jest to wręcz wymagane, tak jak np. w przypadku „Doctora Strange’a”, który pełen jest scen latających budynków, zmieniających swój kształt i rozmiar, także “zasypany” nimi plakat idealnie odzwierciedla klimat produkcji.

Można również zauważyć, że poszczególnych bohaterów da się opisać jakimś kolorem i nie chodzi tu tylko o barwę ich strojów, a emocji z nimi związanymi. Nieco o tym zapomniano w okresie 2011-2015, gdzie stawiano na jak największą ilość „akcji”, a to nie tędy droga. Świat superhero jest pełen ciekawych postaci, których naprawdę można przedstawić na plakacie w interesujący sposób. Niejednokrotnie się zdarza, że zwykli fani tworzą o niebo lepsze wersje plakatów w momencie, gdy kina zdobione są przez dużo gorsze, jak np. „Spider-Man: Daleko od domu”

Czasem naprawdę wystarczy jeden element, aby uchwycić najważniejszą istotę całej produkcji. Gdy już go się znajdzie, trzeba jeszcze odpowiednio przygotować szatę graficzną, aby przykuć uwagę widza.

Jak będzie wyglądał rynek plakatu za 5-10 lat? Jak bardzo może to się jeszcze wszystko rozwinąć? A może wróci się do tradycyjnych metod? Osobiście chciałbym, aby pojawiało się więcej plakatów wykonanych sztuką cyfrowego malunku. Na świecie jest niezliczona liczba niesamowitych artystów, którzy potrafiliby stworzyć niezapomniane dzieła, które inspirowałyby przez wieki.

Tymczasem ja dalej nie wybrałem, który plakat chcę zamówić… Ale gorąco polecam najlepszy sklep z plakatami, fototapetami i obrazami. Kliknij >tutaj< i zobacz ich superbohaterski asortyment!

Kliknij tutaj i przejdź do najlepszego sklepu internetowego z gadżetami superbohaterów!