PODZIEL SIĘ

Bobbi Morse aka Mockingbird (po polsku Przedrzeźniacz) nigdy nie potrafiła się przebić do grupy najpopularniejszych superbohaterów, a szkoda, bo naprawdę ma potencjał. W końcu jednak doczekała się swojej własnej serii, o której pokrótce postaram się Wam opowiedzieć.

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

Fabuła skupia się na postaci Bobbi, która cudem została uratowana, dzięki wstrzyknięciu przez Fury’ego w jej ciało mieszanki chemikaliów. Jak się później dowiadujemy była to mieszanka serum superżołżnierza i formuły nieskończoności, przez które była żona Hawkeye’a zyskała moce podobne do Kapitana Ameryki oraz żywotność Nicka Fury’ego.a

W tej historii znajdziemy wiele rzeczy, których na co dzień nie widujemy w komiksach. Zaczynając od klubu BDSM, przechodząc przez morski zastęp psów corgi, dochodzimy do niesamowitej mocy, którą została obdarzona Mockingbird. Mieszanka, która została wstrzyknięta w jej krwiobieg,  oprócz superzdolności podanych w akapicie wyżej, aktywowała u niej również mutagen, dzięki, któremu posiadła zdolności psychokinezy. W ten otóż, sposób, przeobraziła się z wysportowanej pani bio-chemiczki w superbohaterkę, która była jednocześnie i supersilna i supermądra, a w dodatku mogła poruszać chociażby piłeczki pingpongowe siłą umysłu.

Główny wątek skupia się na Bobii, która ratuje tyłek swoim byłym partnerom oraz innym ludziom (rzadziej). Mockingbird jest aktualnie singielką, która chce się skupić na zrozumieniu swoich nowych zdolności poprzez badania i analizę. W tej historii nie ma miejsca na nudę w jednym zeszycie  Morse ugania się za białymi zombiakami, aby w następnym udać się z misją ratunkową do klubu Hellfire. Skąd płynnie przechodzi do misji ratunkowej Hawkeye’a, który został porwany przez podwodnych terrorystów. To tak po krótce zawartość pierwszej części tomu.

W drugiej części dostajemy już dłuższą historię. Hawkeye zostaje oskarżony o zabójstwo Hulka, a Bobii pragnie za wszelką cenę udowodnić całemu światu, że jej były partner jest niewinny. Zostaje zaproszona przez Anonima na rejs do Trójkąta Bermudzkiego. W międzyczasie na statku ginie nerd, który zawsze chodził w masce konia na głowie. Kapitan statku wyznacza Mockingbird i Lance’a Huntera na pokładowych detektywów, których celem jest zlokalizowane zabójcy  i postawienie go przed sądem. Po udanej akcji widzimy już Bobii z jej dwoma byłymi partnerami na wakacjach w Alpach.

Swoistą sceną po napisach, są dwa listy od Chelsea Cain, do nas, do czytelników, w których opowiada nam historię powstania tego dzieła oraz składa podziękowania innym twórcom zaangażowanym w projekt “M.O.C.K.I.N.G.B.I.R.D”. To już koniec tej krótkiej, a zarazem pierwszej samodzielnej serii poświęconej  postaci Mockingbird. Na zakończenie dostajemy jeszcze dwa zeszyty/rozdziały z New Avengers, w których jest ukazana jej geneza oraz pierwsza misja, w której walczyła z nazi-robotami.

Za historię i scenariusz odpowiadała Chelsea Cain, dla której był to debiut w komiksach Marvela. Moim zdaniem zaliczyła dobry, jeśli nawet nie bardzo dobry debiut, gdyż już niejednokrotnie doświadczeni scenarzyści, udowadniali, że w tej branży liczy się pomysł, a nie nazwisko. Fabuła jest niczym jeden dobrze połączony łańcuch, wszystko ma w tej powieści swój powód i rezultat, przez co całość czyta się na prawdę szybko i potrafi wciągnąć odbiorcę.

Za szkice odpowiadała nasza rodaczka – Katarzyna Niemczyk, dla której był to debiut w świecie komiksu. Prędzej pracowała między innymi przy produkcji trzeciej części Wiedźmina czy chociażby przy Might & Magic: Heroes VII. Jej szkice są ładne, ale to dzięki kolorom od Rachelle Rosenberg, nabierają one genialnego wyglądu i  w nadzwyczajny sposób ukazują dynamikę akcji.

Oczywiście komiks gorąco polecam, a na zakończenie dodam jeszcze, że póki co to chyba jedyny komiks, w którym autor serii pisze aż dwa listy do czytelników. Jeśli się mylę poprawcie mnie w komentarzach.

Aktualnie trwa promocja na stronie egmont.pl, dzięki której zaoszczędzicie nawet 21 złotych, a warto chociażby z tego powodu, że rysunki narysowała nasza rodaczka i są przecudne.