PODZIEL SIĘ

Chociaż Liga Sprawiedliwości w wydaniu Hitcha nie należała do najlepszych, to jednak autor z klasą zakończył swoją przygodę z tym tytułem. Mimo wszystko nie miałem zbyt wielkich wymagań co do kontynuacji, którą zajął się Christopher J. Priest, tworząc dwa kolejne wydania zbiorcze przygód kultowej grupy superbohaterów! Czy udało mu się sprostać zadaniu? Dowiecie się tego z poniższej recenzji!

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

W przypadku obecnego tomu Egmont zrobił to samo, co w przypadku Nightwinga i połączył dwa wydania w jedno. Znajdują się tu dwie historie: „The People vs The Justice League” oraz „Justice Lost”. Skupmy się wpierw na pierwszej z nich.

Zakonnica zostaje zamordowana za pomocą miecza Wonder Woman, Batman zabił kobietę, która rzucała oszczerstwa w stronę Ligi. Injustice? W żadnym wypadku! Ktoś tu próbuje wrobić Ligę Sprawiedliwości. Po co? Dlaczego? Powód okazuje się dość błachy.

Oczywiście Batman prędko rozgryzł jak schwytać przebierańca, którym okazał się…ich psycho-fan. Niestety, jak to sam Mroczny Rycerz powiedział, potraktowali go zbyt lekko i ten zaś im uciekł, dalej dokonując się rzeczy, które podważają autorytet herosów, co wydaje się, że nie do końca ich obchodzi. Im zależy tylko na ratowaniu świata, kogo obchodzi opinia publiczna.

Kliknij >TUTAJ< i kup komiks w sklepie internetowym Egmont.pl

Okazuje się, że „fan” pracował przy tworzeniu kosmicznej siedziby Ligi oraz poza doskonałą znajomością jej mechanizmów, posiada także sporo informacji na temat samych „poszkodowanych”.  No i bardzo nienawidzi Baza oraz innych spektrum latarni, uważając Hala Jordana za boga. Dowiadujemy się też, że Batman jest zmęczony tym wszystkim i zrzuca obowiązki lidera na Cyborga. Ot tak, bez większych ekscesów. Co z tego, że detektyw chwilę potem formuje nową drużynę.

Następnie bohaterowie muszą poradzić sobie z Deathstrokiem i Czarną Pa…Czerwonym Lwem! Nowością w galerii złoczyńców świata DC. Rozumiem, że Black Panther Priesta jest cenioną serią, ale podobieństwo w designie postaci jest zbyt wielkie. Herosi walczą, ludzie dalej ich nienawidzą, a całość kończy się wizytą Jessici Cruz w rezydencji Wayne’a, gdyż ta chce wyjaśnić z nim temat pocałunku. Tak, z Allena przerzuciła się na Wayne’a oraz ponownie przez większość tomu była beksa-lalą. Chyba żadna inna postać mnie tak nie irytowała, jak właśnie ona, ale to już pomińmy. Okazuje się, że w domostwie Batmana…uformowała się nowa Liga Sprawiedliwości. Powrócił też Marsjanin Łowca! W końcu.

Początek tego wszystkiego jest naprawdę intrygujący i zachęca do dalszej lektury, jednakże w pewnym momencie zaczyna być strasznie chaotycznie, aż idzie się po prostu pogubić w wątku. Mnóstwo niepotrzebnego materiału, a całą historię z fanem dałoby się skrócić o przynajmniej połowę. Nie mówię, że nie jest ciekawie, ale po prostu łatwo się zmęczyć, jeżeli czyta się “na raz”.

Strasznie boli „obojętność” pochodząca od starszych stażem członków Ligi. Ludzie potrzebują pomocy? Walić ich. Trzeba zająć się czymś innym. Co z tego, że Batman uformował nową drużynę i spokojnie mogliby się podzielić obowiązkami. Samo mianowanie Cyborga także nie wywołało żadnych większych uczuć, a wydaje mi się, że powinno być zupełnie inaczej, wszakże to nie byle jaka grupa! Pozostawia to mały grymas na twarzy.

Całość miała spory potencjał i na pewno dało się to rozegrać o niebo lepiej, nie brakuje tu ciekawych elementów,  ale to wygląda jakby Priest starał się zamieścić najwięcej, jak się da, przez co lektura tego tomu jest najzwyczajniej w świecie ciężka. „Piach w trybach”, czyli druga z opowieści zawarta w tym tomie, wypada już nieco lepiej, jednak to tylko zaledwie około 1/4 całości.

Za oprawę graficzną odpowiada w głównej mierze Pete Woods i akurat pod tym względem jest bardzo w porządku, na pewno widać skok jakości w stosunku do poprzednich tomów, co jest na plus. Kreska wydaje się mocniejsza, a kolory bardziej żwawe. Głównym moim zarzutem jest to, że nie zawsze ilustratorom udało się odzwierciedlić uczucia danych postaci, ale poza tym nie mam zbytnio się do czego przyczepić.

Kliknij >TUTAJ< i kup komiks w sklepie internetowym Egmont.pl

„Piach w trybach” to do tej pory najsłabsza z serii, która wyszła w ramach serii „Odrodzenie”, jednak nie oznacza, że nie jest ważna. Opowieści w niej zawarte tworzą fundament dla Scotta Snydera, który przejmie stery nad ligą na nieco dłużej.

Same historie także nie należą do kiepskich, jednak zalecałbym czytanie w mniejszych dawkach, powiedzmy po „zeszyt” dziennie, aby na spokojnie przeanalizować sobie wszystko w głowie. Osobiście jestem człowiekiem, który woli czytać wszystko za jednym zamachem, także nieco mnie ten tom wymęczył, ale na pewno podejdę do niego jeszcze raz i mam nadzieję, że tym razem odbiorę go nieco lepiej.

Warto po niego sięgnąć, aby po prostu nie być w tyle z nadchodzącą serią Snydera, która cieszy się wśród czytelników bardzo dobrą opinią. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać!

Tytuł oryginalny: Batman Vol. 6: The People vs The Justice League i Justice League Vol. 7: Justice Lost
Scenariusz: Christopher Priest
Rysunki: Pete Woods, Philippe Briones, Ian Churchill, Marco Santucci
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 216