To w końcu nadeszło! Po pięciu wspaniałych sezonach przybył czas, aby fani pożegnali się z Gotham. Już od początku serialu wszyscy czekali na moment, aż wreszcie na ekranie pojawi się nie Bruce Wayne, a Batman. Tak też się stało!

Od paru miesięcy było już wiadomo, że finałowy odcinek Gotham przedstawi nam Mrocznego Rycerza w całej swojej okazałości – ze strojem, peleryną i maską. Nie wiedzieliśmy jednak. w jaki dokładnie sposób będzie on pokazany. Cóż, trochę to trwało, ponieważ przez cały odcinek Batman towarzyszył nam niczym potwór z filmu Szczęki, kiedy to pojawiał się co chwila, ale dopiero pod koniec mieliśmy szansę naprawdę go zobaczyć.

Sam Bruce Wayne ani razu nie pojawia się w finałowym odcinku. Towarzyszy nam jedynie tajemniczy cień, którego tożsamość my oczywiście znamy, ale bohaterowie zastanawiają się, kim jest ta postać. Ostatecznie Batman pojawia się dopiero na samiutkim końcu, kiedy to Jim Gordon stoi przed przyszłym bat-sygnałem wraz z Alfredem Pennyworthem i Harveyem Bullockiem. Mroczny Rycerz stoi niedaleko na dachu jakiegoś wieżowca. To właśnie Harvey zauważa go jako pierwszy i zastanawia się, kim jest zamaskowany mężczyzna. Jim twierdzi po prostu, że „przyjacielem”. Serial zakańcza kadr skupiający się na Batmanie, pod którego maską dalej kryje się David Mazouz.

Co myślicie o takim finale? Był satysfakcjonujący, czy pozostawił niedosyt? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach i na Discordzie!