PODZIEL SIĘ

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

Poprzedni tom przygód Hala Jordana i Korpusu Zielonych Latarni oceniłem bardzo pozytywnie,  wychwalając go zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym. W ramach przypomnienia, chodzi o tę recenzję:

W poszukiwaniu nadziei! Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni – Tom 3 

Czy te same emocje towarzyszyły mi przy lekturze najnowszego tomu? Poniekąd tak! Całość składa się z dwóch historii – tytułowego Rozłamu oraz Upadku Bogów. Pierwsza z nich przedstawia postępy we współpracy świeżego sojuszu zielonych z żółtymi. Jeszcze niedawni rywale dogadują się świetnie, korpusy działają doskonale, ale nic co dobre, nie może trwać wiecznie prawda?

Tutaj do gry wchodzą konsekwencje czynów Kyle’a Rayner’a, który w poprzednim tomie dowiedział się smutnej prawdy na temat wroga z którym korpusowi było wtedy walczyć.

Aby nie spoilerować, zdradzę, że była to osobista sprawa dotycząca byłej Białej Latarni oraz przywódcy żółtych – Soranik. Niestety prawda wyszła na jaw, co strasznie rozwścieczyło córkę Sinestro, a ‘wybryk’ jednego z zielonych (uwaga, będzie śledztwo!!!) wcale nie polepszył sytuacji, co doprowadziło do rozłamu sojuszu.

Kliknij >TUTAJ< i kup komiks w sklepie internetowym Egmont.pl

Nie trwało to zbyt długo prawda? Chociaż Venditti udowodnił już, że wie jak pisać Zielone Latarnie oraz, że świetnie rozumie poszczególne postaci, przedstawiając nam ciekawe historie, co z resztą zrobił ponownie, bo cały tom czyta się po prostu bardzo przyjemnie i czas zlatuje bardzo szybko, tak wydaje się, że wszystko nastąpiło zbyt nagle,  sojusz mógłby przetrwać jeszcze przynajmniej jeden tom, albo nawet kilka zeszytów. Sam powód furii Soranik także nie należy do zbyt przekonujących, aby miało się stać, to co się w tomie wydarzyło.

Na te same błędy cierpi druga zawarta opowieść, Upadek Bogów. Cała historia jest bardzo interesująca oraz ciekawa, w skrócie: Wielkie golemy stworzone z metalu Nth starają się unicestwić Potomków Yung Khana, a w tym przypadku chodzi o Oriona, Lightraya i Wszech-Ojca. Wróg okazuje się bardzo potężny, niestety, dość szybko znaleziono sposób na unicestwienie kreatur, co także pozostawia pewien niesmak, bo przecież spokojnie dałoby radę rozwinąć ten wątek. Jednak bardzo pozytywne wrażenie pozostawił po mnie moment rozmowy Hala z… Jego martwym ojcem! Chwyta za serducho.

Wizualnie ponownie jest świetnie, zarówno rysunki jak i kolory są śliczne, co z resztą możecie zobaczyć na zawartych w artykule zdjęciach. Ponownie jestem zachwycony jakością całego tomu i jestem pewien, że wy również będziecie.

Kliknij >TUTAJ< i kup komiks w sklepie internetowym Egmont.pl

Podsumowując: „Rozlam”, mimo powyżej wymienionych zgryzów, to dalej kawał bardzo wciągającego i pięknie zilustrowanego tomu oraz po prostu dobra kontynuacja rebirthowego runu przygód Hala Jordana. Wszak całość przeczytałem za jednym zamachem, a to chyba dobrze świadczy o tej pozycji. Osobiście seria ta jest jedną z moich ulubionych, jeżeli chodzi o Odrodzenie i z czystym sumieniem poleciłbym ją każdemu zainteresowanemu. W szczególności, że w Polsce dostępny jest ta „lepsza” seria o Zielonych 🙂

Tytuł oryginalny: Hal Jordan and the Green Lantern Corps Vol 4: Fracture
Scenariusz: Robert Venditti
Rysunki: Ethan Van Sciver, Rafa Sandoval, Jordi Tarragona
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawca: Egmont 2018
Liczba stron: 180