PODZIEL SIĘ

Rutynowy patrol nocą, kilka skopanych bandziorów, denerwujący młodszy brat, oraz niespodziewana wiadomość od ukochanej, która podejrzewa, iż jest w ciąży. Oto jak zaczyna się trzeci tom rebirthowych przygód Dicka Graysona, czyli Nightwinga.

Na początek pragniemy podziękować wydawnictwu Egmont za podesłanie nam komiksu do recenzji i zachęcamy do wspierania polskiego rynku komiksowego poprzez kupowanie na ich stronie, Egmont.pl!

‘Nightwing musi umrzeć’ rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach z poprzednich tomów. Czytelnikowi dane będzie przeczytać jedną większą, tytułową, historię oraz jeden krótszy epizod.

Jak już wspomniałem na początku, całość rozpoczyna się rutynowym patrolem Nightwinga po mieście, podczas której napotyka grupę bandziorów, jednakże do akcji dołącza jeszcze młodszy braciszek Dicka, czyli Damian, obecny Robin, który ma dość faworyzacji Graysona w sieci i pragnie się rozmówić ze swoim ‘rywalem’ o tytuł przyszłego Batmana. Ah ten młody Wayne, temperamentu mu nie brak!

W międzyczasie Richard otrzymuje SMS od swojej ukochanej, Shawn, aby ten zakupił testy ciążowe, gdyż ta przypuszcza, iż zaszła w ciążę. Niestety, gdy Dick dociera do domu, czeka go niemiła niespodzianka…Shawn zostaje porwana! A nasi bohaterowie urządzają sobie wycieczkę do Francji, gdzie czekają na nich tacy przeciwnicy jak Deathwing, czy Professor Pyg. 

Tyle w ramach wstępu, resztę historii pozostawiam wam do samodzielnego zapoznania się, gdyż ta jest zdecydowanie warta przeczytania. W porównaniu do poprzednich dwóch tomów, tym razem jest już nieco mroczniej, klimat wydaje się nieco cięższy, chociaż i humoru tu nie brak, wszak dogryzki Damiana towarzyszą nam praktycznie cały czas. Tim Seeley wykonał kawał dobrej roboty ze scenariuszem, chociaż nie ukrywam, iż na samym początku Robin bywał aż nadto denerwujący, jednak z kartki na kartkę było coraz lepiej. Zdecydowaną poprawę widać w postaci samego Graysona, który stara się uosabiać wszystkie cechy, za które pokochali go jego fani. Widać, że Tim po prostu ‘czuje’ postać.

Jeżeli nie pasował wam nieco sielankowy klimat w „Lepszy niż Batman” i „Powrót do Bludhaven”, to „Nightwing musi umrzeć” powinien wam się spodobać. Całość najłatwiej przyrównać do Batmana spod pióra Granta Morrisona, co dla wielu z was powinno być sporym plusem. Jest dużo mroczniej, ciężej. Rozdział jest pełen akcji, także nie powinniście się zanudzić. Intrygująca historia powoduje, że czytelnik z chęcią przewraca kolejne to kartki komiksu, aby poznać dalsze przygody naszej dwójki bohaterów. No i nie zabrakło kilku plot-twistów! Nieco przewidywalnych, ale jednak dobrze wplecionych.

Poza tytułową historią otrzymujemy jeszcze jeden krótszy epizod, który jest bardzo miłym dodatkiem do całości, gdyż jest to krótki crossover z Wallym Westem, czyli Flashem! Chociaż historia tego numeru jest typowym fillerem, tak całość czyta się bardzo przyjemnie, gdyż ta dwójka świetnie się uzupełnia i uwielbiam oglądać ich razem w akcji. Pod sam koniec otrzymujemy wstęp do kolejnego rozdziału, który zapewne dane nam będzie przeczytać w kolejnym tomie. Gratka dla fanów obydwu postaci, jeżeli tak jak ja, jesteście ich fanami, to na pewno przypadnie wam do gustu.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o historię, teraz chciałbym bardzo pochwalić inny aspekt całokształtu, jakim jest strefa wizualna, gdyż pod tym względem, trzeci tom wypada na chwilę obecną najlepiej z całej trójki. Mocna kreska, mroczna, ale bogata paleta kolorów świetnie oddają klimat całej historii. Jeżeli przyszłe historie mają tak wyglądać, to ja już zacieram ręce na kolejne numery!

Podsumowując, „Nightwing musi umrzeć” to na chwilę obecną najciekawszy tom, chociaż niepozbawiony pomniejszych wad, głównie w charakterystyce postaci Damiana i Shawn. Całość powinna być gratką dla fanów postaci Graysona, a stylistyka całego tomu bardzo cieszy oko. Jeżeli do tej pory zwlekaliście z lekturą rebirthowego Nightwinga, to zdecydowanie polecam nadrobienie zaległości, nie zawiedziecie się!

 

Tytuł: DC Odrodzenie – Nightwing Tom 3 – Nightwing musi umrzeć
Scenariusz: Tim Seeley
Ilustracje: Javier Fernández, Chris Sotomayor
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 132
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 39,99 zł