PODZIEL SIĘ

Chciałbym Was serdecznie przywitać w recenzji Kości Obfitości! Myślicie, że to coś związanego z Avengers? Nic bardziej mylnego! Dzisiaj będzie nieco offtopowo 🙂

Kości Obfitości to gra planszowa wydana w Polsce przez wydawnictwo Board&Dice, dzięki którego uprzejmości dane mi jest zrecenzować ten tytuł. Dobrą zabawę chyba warto promować, prawda?

Szczerze powiedziawszy, byłem nieco sceptycznie nastawiony, gdy ujrzałem pudełko do gry. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że całość jest dość skomplikowana jak na grę rodzinną. Jednakże wystarczyła partyjka z rodziną, aby się przekonać, że nie taki diabeł straszny.

W skrócie – Kości Obfitości to dość szybka gra dla 2-4 graczy, w którą zagrać mogą nawet dzieciaki, jednak w takim przypadku przydałby się tutaj ktoś starszy, gdyż pod koniec gry trzeba sobie nieco pomnożyć.

Pudełko zawiera 9 kości w trzech kolorach, które reprezentują dane warzywa lub owoc (pamiętajcie, pomidor to owoc!), a w zależności od liczby graczy będziemy stosować różne ilości kości. Poza tym dostajemy cztery ołówki, małą tekturową głowę świnki, która służy jako znacznik dla pierwszego gracza, oraz dwa notesy, które stanowią “planszę” rozrywki. Jeden notes służy do rozgrywki podstawowej, drugi do zaawansowanej.

Sama rozgrywka polega na wcieleniu się w rolę farmera. Pierwszy gracz rzuca wszystkimi kośćmi, następnie każdy z graczy bierze po jednej kości. Liczba oczek oznacza, w którym miejscu trzeba narysować warzywo. O ile w pierwszej turze możemy to zrobić gdziekolwiek, tak od drugiej trzeba pamiętać, że kolejne warzywa trzeba “sadzić” obok pozostałych.

Ale co w przypadku, gdy inni gracze zabrali te kostki, które nam potrzebne? A to złodzieje! Przecież nie masz, jak zasadzić, prawda? W takim przypadku należy nakarmić świnkę w specjalnym do tego polu. Gdy zakreśli się odpowiednią liczbę oczek, wtedy dostajemy ‘bonus” w postaci zmniejszenia/zwiększenia liczby oczek o 1! W wersji “zaawansowanej” możliwa jest jeszcze zmiana warzywa.

Pod koniec każdej tury na polu musi pozostać jedno warzyw… to znaczy kostka! Podnosi się wtedy “cena” warzywek, które potem przelicza się na punkty. Rozgrywka kończy się w momencie, gdy któreś z pól (Warzywa, Świnka lub Bazarek) zostają wypełnione. Zlicza się wszystkie punkty i wybiera zwycięzcę. Nie takie trudne, prawda? Rozgrywki są dość dynamiczne, także jednego popołudnia idzie rozegrać kilka partii.

Świetna rozgrywka na jakieś nudne popołudnia, w sumie nie ważne z kim – z każdym będzie ciekawie! Nie jestem pewien, czy jednak poleciłbym ją dla “starszych” odbiorców. Ci zazwyczaj mają już “swoje” gry, nie zawsze chętnie patrzą i uczą się nowych rzeczy, więc stawiają na to, co kojarzą.

Zdecydowanie lepiej grać w przynajmniej 3 osobowej ekipie. Chociaż zasady są dość proste, to jednak trzeba sobie dokładnie planować, gdzie sadzić, czy mieć na uwadze, jakich kości potrzebuje przeciwnik i tak dalej. W przypadku dwóch osób może to nie być takie ekscytujące jak z trzema, czy czterema.

Tak jak napisałem, początkowo spojrzałem nieco sceptycznie na tę pozycję. Nie oczekiwałem, że może być to cokolwiek ciekawego, ale cieszę się, że byłem w błędzie. Kości obfitości oferują masę rozrywki. Chociaż prosta, to zmusza do kombinowania.

Dla rodzin jest to na pewno warty przemyślenia zakup, dość oryginalna rozgrywka, walory edukacyjne (planowanie i liczenie – nauka przez zabawę!), a także spory ubaw.

Brawo Board&Dice! Kawał solidnej i przyjemnej rozgrywki w całkiem małym opakowaniu, wręcz “przenośnym”. Rzućcie z resztą okiem! Nie podpuszczam, ale nie sprawicie sobie takiego prezentu :D.

KLIKNIJ I ZOSTAŃ FARMEREM JUŻ DZISIAJ!