PODZIEL SIĘ

Barry Allen nadbiega w tym tygodniu z epizodem niezwykle ważnym dla fabuły całego sezonu, przynajmniej z czterech powodów, a są nimi: tytułowa Killer Frost, główny antagonista sezonu Savitar, Wally West oraz Doktor Alchemy.

Analizę zaczniemy od postaci Savitara, boga szybkości. Muszę przyznać, że miał dość widowiskowe wejście do serialu. Mnie osobiście bardziej podobało się pierwsze spojrzenie na Zooma, jednakże nowy przeciwnik w podobnej mierze budzi grozę. Jego pseudonim, jak już zostało zasygnalizowane w The Flash, pochodzi od wedyjskiego boga solarnego, odpowiedzialnego za ruch słońcem, wodą i wiatrem. Był również przewodnikiem zmarłych oraz dawcą długowieczności bądź nieśmiertelności. Zwłaszcza ta ostatnia z jego właściwości tj. „dawca” wprowadza pewną analogię między nim a nowym przeciwnikiem. Podobnie jak w przypadku Zooma, Flash otrzymuje potężne cięgi, a z opresji wybawiają go Caitlin Snow oraz Cisco Ramon, a właściwie Killer Frost i Vibe.

Pierwsza z nich dzięki owej interwencji, ujawnia całą swoją moc, wraz ze specyficznym charakterem. Wybudzona Killer Frost postanawia na własną rękę odszukać Alchemy’ego by ten zdjął z niej to brzemię. Ironią losu jest fakt, że osobę, którą tak poszukiwała, cały czas miała pod ręką. Lecz jeszcze ciekawszy okazał się zabieg w którym panna Snow chcąc pozbyć się mocy, coraz bardziej stawała się Killer Frost. Jej lodowy pocałunek czy wydarzenia na komisariacie to dopiero początek przebiegłości tej bohaterki. Danielle Panabaker niewątpliwie będzie mogła rozwinąć skrzydła, jeśli nie teraz (ostatecznie wróciła do starej, dobrej Caitlin za pomocą specjalnych kajdanek) to zapewne Team Flash będzie jeszcze w przyszłości potrzebował jej usług.

Czy kogoś zaskakuje fakt, że Tom Felton po raz kolejny zagra ciemny (a właściwie szary) charakter? Z entuzjazmem przyjąłem jego angaż do The Flash, przeczuwając, że nie będzie jedynie zwykłym pracownikiem Central City Police Departament. Okazuje się, że to on, obnoszący się ze swoją nienawiścią do metaludzi, obdarowuje ich mocą, będąc na usługach Savitara. Ostatecznie Julian zmusza Barry’ego do opuszczenia stanowiska pracy. Nie sądzę by to wydarzenie odbiło się szerokim echem na życiu prywatnym Flasha. Barry rzadko przebywał w pracy, a sceny w CCPD były jedynie jego tłem do rozmów z Joe’m lub Julianem. O wiele większy wydźwięk otrzyma ostatni dialog między Allenem a jego ex-współpracownikiem, który nie omieszkał wyrzucić Barry’emu dysonans poznawczy, problemy z odróżnieniem dobra od zła. Zabawne jest to, że Julian poniekąd cierpi na to samo przywdziewając maskę Alchemy’ego.

Wally West w końcu stał się Kid Flashem. Czy przedwczesne wybudzenie go ze śpiączki będzie miało jakikolwiek wpływ na jego zdrowie bądź umiejętności? Brat Iris wręcz „pali się” do misji superbohaterskiej, nie sądzę by długo trwało przymierzanie stroju Kid Flasha 😉

Reasumując, epizod Killer Frost jest odcinkiem, którego nie należy pominąć by zrozumieć sens trzeciego sezonu. Mamy w nim pierwsze spojrzenie na Savitara (o nim jeszcze niejednokrotnie będzie mowa, dlatego nie zagłębiam się dziś w analizę tej postaci), rozwikłanie tajemnicy kim jest Alchemy oraz narodziny Killer Frost i Kid Flasha. Każdy z tych wątków wskazuje, że produkcja stacji CW zmierza w prawidłowym kierunku i oby tak dalej!