PODZIEL SIĘ

Kara Zor-El powraca na ekrany tv po krótkiej przerwie. Epizod zatytułowany Truth, Justice and the American Way, jak sama nazwa wskazuje, jest przesiąknięty rozważaniami dotyczącymi moralności, przyzwoitości oraz prawidłowego sposobu postępowania. Uniwersalne wydają się być słowa Terencjusza: Ile ludzi, tyle zdań, każdy z bohaterów ma swoją opinię na problemy przedstawione w najnowszym odcinku.

To już trzecia recenzja w której zastanawiam się, kto właściwie jest głównym antagonistą sezonu. W tej roli widziałem już Astrę, Maxa Lorda, a także Nona. Tymczasem, nowy odcinek uzmysławia mi, iż odpowiedzenie na to pytanie nie jest rzeczą prostą. To zdecydowanie wyróżnia Supergirl od pozostałych produkcji serialowego uniwersum DC. Podczas gdy Flash, Arrow oraz Legends of Tomorrow mają wyraźnie wytyczonego przeciwnika, Kara musi obecnie zmagać się z dwoma najpoważniejszymi zagrożeniami: Nonem, który po odprawieniu obrządków pogrzebowych wróci, by dokonać zemsty oraz Lordem, którego nielegalne przetrzymywanie w siedzibie DEO na pewno nie zaskarbiło sobie sympatii jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

Głównym problemem moralnym jest postępowanie byłego strażnika Fort Rozz, który sam siebie nazywa Master Jailer. Jako przedstawiciel konserwatyzmu kryptońskiego oraz będąc wiernym rodzinnym tradycjom, jest przekonany o słuszności swej misji, bezrefleksyjnie dokonując mordów na uciekinierach z popularnego więzienia. Podziwiam twist fabularny, jaki zaserwowali nam twórcy. Podczas gdy wszystkie poszlaki wskazywały, iż pod maską „łowcy” kryje się agent Warren, okazało się, że poszukiwanym był jego partner, Carl Draper.

Wreszcie, postępowanie głównej bohaterki, która jest wyraźnie wściekła na Hanka za rzekome zabicie Astry. Trudno powiedzieć jak potoczyłaby się fabuła, gdyby Alex przyznała się do winy. Zaskakujący jest również fakt, iż kuzynka Supermana beznamiętnie zabija Master Jailera, po czym w kolejne scenie jak gdyby nigdy nic, wypuszcza na wolność Maxa Lorda, a w dialogach powstaje otoczka prawidłowego postępowania. Coś tutaj nie gra. Czy Draper był aż tak przesiąknięty swoją ideologią, że ewentualna resocjalizacja w więzieniu DEO nie przyniosłaby zamierzonych efektów?

Lecz nie tylko ten moment mnie zaskoczył. Cat Grant do tej pory, dzięki specyficznej kreacji, była osobą, można by rzec, nieosiągalną dla zwykłego człowieka. Tymczasem podchodzi do Jamesa Olsena, zwierzając się z historii sprzed lat. Wcześniej pomiędzy tymi bohaterami nie wywiązywało się wiele kontaktów, a już na pewno nie można mówić chociażby o pojawieniu się zalążków sympatii, a w Truth, Justice and the American Way, szefowa jednej z najbardziej wpływowych firm, uzewnętrznia się swemu pracownikowi. Nie czuję się przekonany, ale rozumiem, że dialog ten przysłużył się ciągłości fabularnej, gdyby nie on, wówczas Olsen nie przeprowadziłby poważnej rozmowy z Karą.

Sam Jimmy boryka się z problemem moralnym, którego bardzo dobrze znamy z innych serialowych produkcji. Czy powinien być szczery z Lucy Lane? Czy jest zobowiązany do ujawnienia przed nią tajemnic, nie tylko swoich, ale również swej przyjaciółki?

Ostatnimi postaciami, wartymi omówienia są: Luzano oraz Siobhan Smythe. Ten pierwszy dopuścił się wykroczenia prawa w imię dobra własnej rodziny, za co otrzymał drakońską wręcz karę. Czy cel zawsze uświęca środki? Cóż, trudno rzec, gdyż nie znamy kryptońskiego prawa. Jak widać, było ono bardzo surowe, a Alura nie wahała się je egzekwować.

Druga persona to nowa rywalka Kary. Czy postępuje moralnie próbując „wygryźć” Supergirl ze stanowiska i na jej szkodzie zbudować karierę? Moralne zapewne nie, ale może okazać się skuteczne, dlatego ciekaw jestem rozwoju tego wątku. Czy Cat rzeczywiście zatrudniła nową asystentkę, by dać nauczkę Karze za jej niesubordynację w ostatnim czasie? Czy może rzeczywiście natłok obowiązków, jaki spoczywał na barkach Kary był już nie do zniesienia dla pojedynczej osoby? Osobiście optuję za pierwszą opcją, ale, oczywiście, to tylko moje spekulacje.

Truth, Justice and the American Way poruszył motyw często pojawiający się na kartach komiksów, temat moralności. Wypadło to w większości całkiem dobrze. Nie jest to swoiste novum, ponieważ jak wiemy, nie tylko Supergirl, ale także (a właściwie zwłaszcza) jej kuzyn, byli postaciami kontrowersyjnymi dla części populacji. Słusznie obawiano się ich siły oraz umiejętności. Więcej rozważań na ten temat odnajdziemy w zbliżającym się coraz większymi krokami Batman v Superman.

Pozostałe elementy, tudzież ścieżka dźwiękowa, kadry, montaż oraz efekty specjalne wypadły przyzwoicie. Mogę mieć jedynie zastrzeżenie do montażu w trakcie pierwszego pojedynku Supergirl z Draperem, mimo to, reszta zdecydowanie na plus, zatem:

Ocena recenzenta: 7/10